FiiO LC-RE jest topowym kablem MMCX w ofercie azjatyckiego producenta. To nietypowy przewód hybrydowy z wymiennymi wtyczkami, który został skręcony z czystej miedzi OCC, posrebrzonej oraz pozłoconej.

Wtyczki MMCX są jednocześnie zbawianiem i przekleństwem. W przeciwieństwie do standardu 2-pin 0,78 mm są obrotowe, co poprawia ergonomię, ale niestety często trudno je wypiąć. Obudowy wtyczek mają zazwyczaj obły kształt, a minimalne odchylenia od normy powodują, że wypięcie wtyczki wymaga wyjątkowo dużej siły, a czasami nawet użycia narzędzi. Niejednokrotnie musiałem się siłować z wtyczkami MMCX, wypinając je dziesiątki razy pod rząd w trakcie testów urządzeń, które mają różne interfejsy. Zdarzyło się to ostatnio w przypadku testu adaptera Oriolus 1795, pozbawionego gniazda 2,5 mm.

REKLAMA
mp3store

FiiO postanowiło rozwiązać problem bezlitosnych dla opuszków wtyczek MMCX. Kabel FiiO LC-RE posiada wymienne wtyki 2,5 mm; 3,5 mm oraz 4,4 mm. To więc w teorii ideał dla osób mających bzika na punkcie audio, testujących dużo sprzętu lub po prostu używających na co dzień przeróżnych urządzeń. Zaliczam się do tego grona, więc z przyjemnością zabrałem się za testy FiiO LC-RE. Modularne wtyki nie były jedyną przyczyną mojego zainteresowania – mocno ciekawiło mnie, jakiego brzmienia można spodziewać się po kablu z miedzią pozłoconą 24-karatowym złotem i czy w ogóle będzie słychać jakąkolwiek różnicę względem zwyczajnych kabli. Sprawdźcie, jak LC-RE wypada w porównaniu do innych kabli FiiO z serii LC-C, LC-D, a także Oriveti Affinity.

Wyposażenie

Kabel jest zapakowany w proste, białe pudełko z naniesioną z tyłu instrukcją obsługi i ustabilizowany wewnątrz piankową foremką. Pudełko jest niestety ponownie częściowo plastikowe, co mi się nie podoba – tworzywa sztuczne są zbędne w przypadku opakowań. Oprócz kabla otrzymujemy wspominane, wymienne wtyczki oraz opaskę z rzepu. Mile widziany byłby jednak jeszcze futerał lub chociaż pojemniczek na wtyki.

Konstrukcja

FiiO LC-RE prezentuje się zupełnie inaczej od poprzednich kabli producenta. To w dużej mierze kwestia zastosowania innych przewodników, ponieważ teraz przez przezroczystą izolację widać charakterystyczny, różowy kolor miedzi monokrystalicznej, wiązki posrebrzone, a także pozłocone. Zmieniono jednak także same wtyczki, które mają metalowe obudowy w ciemnogranatowym kolorze i cechują się też innym kształtem. Nie mam zastrzeżeń odnośnie jakości wykonania. Wykończenie i spasowanie elementów nie budzą zastrzeżeń, a jakość materiałów jest wysoka, co tyczy się także, gładkiej, bardzo przyjemnej w dotyku izolacji.

Kabel rozpoczyna się czteropinową wtyczką z systemem blokady. Podobne rozwiązanie zastosował np. Dunu w kablu Hulk. W przypadku FiiO LC-RE obudowa wtyczki jest wyżłobiona i obrotowa, a naniesiono na niej także oznaczenia ON i OFF oraz niewielką strzałkę wskazującą pozycję bolca blokującego. Modularne wtyki z zestawu są kątowe, a wszystkie zamknięto w obłych obudowach, częściowo aluminiowych, a częściowo wykonanych z matowego tworzywa.

Sam przewód spleciono metodą 3D z czterech wiązek, które zabezpieczono przezroczystymi izolacjami klasy medycznej. Wewnątrz nich widać żyły splecione z trzech rodzajów przewodników opartych na miedzi monokrystalicznej marki Furukawa – czyste, posrebrzone i pozłocone 24-karatowym złotem. Kabel wykonano w geometrii Litza typu drugiego, tzn. poszczególne, skręcone ze sobą żyły składają się z zaizolowanych i dodatkowo skręconych drucików o średnicy 0,05 mm. Na pojedynczą żyłę przypada 20 drucików każdego typu, co daje łącznie 240 drucików na cały kabel. W efekcie poszczególna wiązka ma grubość 26 AWG, a cały kabel – 21 AWG.

Rozdzielacz kabla znajduje się około 30 cm od zausznic. Jest aluminiowy, ma walcowaty kształt, a obok niego znajduje się pasujący suwak. Kabel, mierzący około 120 cm, wieńczą nowe wtyczki MMCX – dłuższe i większe oraz aluminiowe w porównaniu do plastikowych wtyczek z kabli FiiO z rodzin LC-D czy LC-C. Same końcówki zostały pozłocone, a na obudowach znajdują się także literowe oznaczenia kanałów, w przeciwieństwie do kolorowych pierścieni z innych modeli kabli FiiO. Uwagę zwracają także zausznice, również inne – prawie ich nie widać, są cieńsze, przyjemniejsze w dotyku i bardziej elastyczne od zausznic z innych kabli producenta.

Ergonomia i użytkowanie

Komfort jest bez zarzutu – uważam, że LC-RE to krok naprzód względem pozostałych kabli FiiO. Przewód jest bardzo elastyczny i lejący się, świetnie się układa i nie odgina, dzięki czemu w ogóle nie irytuje w trakcie korzystania. Kabel jest dość ciężki, czuć jego masę, co także wpływa pozytywnie na układanie się kabla w trakcie odsłuchów, a przy tym minimalizuje to ryzyko zahaczenia o kabel dłonią. Jest on cały czas naciągnięty, ale jeszcze nie wyciąga słuchawek z uszu.

Bardzo podobają mi się nowe wtyczki MMCX i zausznice. Wtyczki są trochę dłuższe, więc zausznice wychodzą ze słuchawek pod trochę innym kątem, bardziej od góry, zatem nie uciskają małżowin odcinkami przy samych słuchawkach. Co prawda w zausznicach nie ma drucików i nadal nie można nadać im dowolnego kształtu, ale są one tak elastyczne i przyjemne w dotyku, że nie stanowi to problemu, bo same skutecznie dopasowują się do małżowin usznych użytkownika. W przypadku starszych kabli FiiO narzekałem wielokrotnie na zbyt długie zausznice, które były za mocno odgięte – w moim przypadku same krańce zausznic potrafiły drażnić policzek lub skórę na styku szczęk. W LC-RE nic takiego nie występuje.

A jak wymienia się wtyczki? Całkiem nieźle, ale do ideału trochę zabrakło. Moim zdaniem oznaczenia na szybkozłączce budzą pewne wątpliwości. Intuicja podpowiadała mi, że pozycja „ON” znaczy, że wtyczka jest zablokowana, tymczasem jest odwrotnie – to „OFF” oznacza pozycję zablokowaną, a „ON” pozwoli wypiąć wtyczkę. Moim zdaniem lepiej sprawdziłby się np. symbol kłódki wskazujący pozycję zablokowaną. Samej wymianie wtyczki towarzyszy odpowiedni opór, a mechanizm pracuje gładko. Liczyłem jednak na wyraźniejszy, bardziej satysfakcjonujący klik – wtyczkę trzeba wsunąć i dodatkowo docisnąć, sama nie wskakuje perfekcyjnie na swoje miejsce. Nie mam za to zastrzeżeń do obrotowego mechanizmu blokady, który pracuje gładko i pewnie.

Samo rozwiązanie jest jednak i tak świetne – wtyczkę wymienia się dużo prościej i szybciej, niż cały kabel, a przy tym nie wymaga to aż takiej energii, nie wymusza wyciągania słuchawek z uszu i nie powoduje bólu opuszków, jak nieszczęsne wtyczki MMCX. Byłem zadowolony z FiiO LC-RE w trakcie podłączania słuchawek do szeregu urządzeń, z łatwością przechodziłem np. z gniazda 2,5 mm w iBasso DX220 do złącza 4,4 mm we wzmacniaczu Oriolus BA20. Wcześniej używałem w takiej sytuacji przejściówki 2,5 mm do 4,4 mm FiiO BL40, ale wolałem z niej nie korzystać w przypadku krytycznych odsłuchów, więc LC-RE sprawdza się w tej roli znacznie lepiej.

Specyfikacja

  • wiązka: 20 żyłek miedzi monokrystalicznej Furukawa, 20 żyłek miedzi posrebrzonej i 20 żyłek miedzi pozłoconej w jednej wiązce o grubości 26 AWG (cały kabel 21 AWG)
  • izolacja: przezroczysta izolacja klasy medycznej
  • złącza: pozłocone, MMCX
  • wtyczki: wymienne 2,5 mm/3,5 mm/4.4 mm (kątowe, pozłocone)
  • długość: ok. 120 cm

Brzmienie

  • Słuchawki: Campfire Audio Solaris i Andromeda, FiiO FA9 i FH7, Meze Rai Solo, RHA T20 Wireless, Oriveti New Primacy, Brainwavz B400, iBasso IT01, TinHiFi P1
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, Burson Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E), FiiO BTR5 i BTR3K, EarStudio ES100 i HUD100, Oriolus BD20+BA20 i 1795
  • DAP: FiiO M15 i M11 Pro, Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX220 (AMP1 MKII) i DX200 (AMP1), OnePlus 7 Pro
  • Okablowanie: Forza AudioWorks Copper Series, Oriveti Affinity, FiiO LC-C i LC-D

FiiO LC-RE – brzmienie
FiiO LC-RE to dość „bezpieczny” kabel – nie trzeba obawiać się ani zbytniego zamulenia dźwięku, ani jego wyostrzenia. Brzmienie oscyluje gdzieś pomiędzy kablami z czystej miedzi monokrystalicznej a przewodami z posrebrzonej miedzi OCC. To też znacznie łagodniejsza sygnatura dźwiękowa od kabli z czystego srebra, które są wyraźnie jaśniejsze i chłodniejsze w przekazie. W efekcie nie brakuje dołu i barw, słychać sporo ciepła i nasycenia w basie i średnicy, ale góra nie jest jeszcze zgaszona – muzyka nadal brzmi klarownie, słychać charakterystyczną dla srebra „iskrę” w sopranie, a dźwięk jest odpowiednio zarysowany. W efekcie nie tylko kabel, ale też brzmienie jest „hybrydowe” – dźwięk to właśnie wypadkowa czystej i posrebrzonej miedzi.

Nie wiem ile udziału w brzmieniu ma złoto, trudno to określić bez porównania z kablem, który byłby wykonany jedynie z pozłoconej miedzi. Słychać jednak nasycenie, barwność i gładkość, o czym wspomina producent, co ma być podobno skutkiem zastosowania tego typu przewodnika. Z drugiej strony takie brzmienie jest często charakterystyczne dla czystej miedzi OCC, która także gwarantuje gładki, nasycony i miękki dźwięk, dobrze dociążony w basie. Mam wrażenie, że LC-RE i tak jest trochę bardziej barwny, mocniej nasycony w przekazie. Daleko mu do brzmienia suchego czy szarego – być może to rzeczywiście wpływ pozłoconej miedzi OCC.

FiiO LC-RE vs FiiO LC-B, LC-C, LC-D i Oriveti Affinity
FiiO LC-RE brzmi jaśniej i bardziej klarownie oraz gładko od kabli serii FiiO LC-B – słychać więcej barw, nasycenia i gładkości. W konfrontacji z kablami LC-C okazuje się zaś, że dół jest trochę pełniejszy, cieplejszy i bardziej nasycony, podobnie jak niskie tony średnie. Wyższa średnica i góra pasma są nieznacznie łagodniejsze. Nadal łatwo wychwycić wpływ posrebrzonego przewodnika, ale góra kabla LC-RE jest trochę lepiej kontrolowana, mniej wyostrzona, spokojniejsza i przyjemniejsza. LC-C to moim zdaniem kabel ostrzejszy i jaśniejszy, bardziej techniczny od LC-RE.

W przypadku konfrontacji z kablem FiiO LC-D, wykonanym z czystego srebra, słychać duże różnice. LC-D jest znacznie jaśniejszy, chudszy i ostrzejszy, a tym samym chłodniejszy od LC-RE, który oferuje więcej ciepła i jest bardziej muzykalny. LC-D jest w tym przypadku skrajnie techniczny, kieruje słuchawki na analityczne tory. Przy nim LC-RE brzmi bardziej gładko, miękko i przystępnie, ale ciągle bez rozmycia czy przyciemnienia dźwięku.

Kabel LC-RE brzmi za to wyraźnie jaśniej i klarowniej od Oriveti Affinity, który jest znacznie cieplejszy i łagodniejszy w wysokich tonach, mocniej zagęszcza dźwięk. W rezultacie to LC-RE brzmi bardziej hybrydowo, mimo że Affinity jest również skonstruowany z czystej i posrebrzonej miedzi. Myślę, że osoby, które odebrały Affinity jako kabel zbyt łagodny lub wręcz zamulony, będą zadowolone z LC-RE, który brzmi bardziej krystalicznie i bezpośrednio.

Brzmienie kabli w pigułce:

  • FiiO LC-B – względnie neutralne, spokojne w sopranie, dość bezpośrednie;
  • FiiO LC-C – neutralno-jasne, klarowne w sopranie, zarysowane i dość techniczne;
  • FiiO LC-D – jasne/chłodne, podkreślone w sopranie, bardzo wyraziste i analityczne, konturowe i precyzyjne;
  • Oriveti Affinity – ciepłe, łagodne, gładkie i miękkie, dociążone, uspokojone w sopranie i zdecydowanie muzykalne;
  • FiiO LC-RE – głębokie w basie, nasycone i barwne w średnicy, klarowne i nieostre w sopranie, muzykalno-techniczne.

FiiO LC-RE i synergia
Opisywany kabel jest przewidywalny i stosunkowo uniwersalny. Bez względu na to, czy podłączałem nim Campfire Audio Andromeda, Solaris, FiiO FA9, FH7 czy TinHiFi P1, efekt był zawsze taki sam – dźwięk ani nie stawał się zbyt łagodny i basowy, ani zbyt ostry i techniczny. Uważam, że LC-RE zgra się zarówno z łagodniejszymi i ciemniejszymi słuchawkami, które skorzystają na obecności posrebrzonej miedzi, jak i z tymi jaśniejszymi oraz ostrzejszymi, które mogą zabrzmieć trochę spokojniej w sopranie względem kabli wykonanych jedynie z posrebrzonej miedzi. LC-RE odradzałbym jedynie do skrajnie ciemnych, mocno basowych słuchawek, gładko brzmiących doków, czyli wszystkich tych, które wymagają kabli posrebrzonych lub srebrnych. Dla przykładu FiiO FA7 brzmiały lepiej w przypadku połączeń kablami LC-C lub nawet LC-D.

FiiO FH7, wyposażone standardowo w kabel serii LC-C, zabrzmiały spokojniej w sopranie, z lepszą kontrolą i mniej ostro. Nadal nie brakowało wysokich tonów, ciągle brzmiały one wyraziście i krystalicznie, ale minimalnie się uspokoiły. Słuchawki zabrzmiały też barwniej w basie i średnicy, trochę cieplej i bardziej naturalnie. Myślę, że melomani, którzy odebrali FH7 jako zbyt jasne, byliby zadowoleni z wpływu kabla LC-RE. Mnie również efekt usatysfakcjonował, bo ostatnio w dźwięku FH7 brakowało mi muzykalności. Podobny rezultat było słychać z Solarisami, a kabel umuzykalnił także Andromedy, ale ciągle nie ograniczył rozdzielczości czy precyzji słuchawek Campfire Audio. Natomiast cieplejsze i trochę ciemniejsze Meze Rai Solo wcale się nie zamuliły, ciągle brzmiały zgodnie ze swoim charakterem, ale trochę bardziej gładko w stosunku do standardowego, posrebrzonego kabla. W dźwięku Rai Solo słychać było też więcej barw, mocniej nasyconą, ale nadal zarysowaną średnicę. Z kolei jasne i dość techniczne TinHiFi P1 zabrzmiały nieznacznie łagodniej, trochę pełniej i cieplej, ale góra nadal nie została wycięta, wciąż brzmiąc mocno i wyraziście.

W efekcie FiiO LC-RE poradzi sobie w przeróżnych sytuacjach. To dobry, hybrydowy „umuzykalniacz”, który nie jest jednocześnie „zamulaczem”. Stanowi wypadkową angażującego i funowego dźwięku z brzmieniem technicznym, ale nie przechyla się w żadną ze stron.

Podsumowanie

FiiO LC-RE przypadł mi do gustu zarówno od strony użytkowej, jak i brzmieniowej. To estetyczny, solidnie wykonany i komfortowy kabel z niezwykle praktycznym, modularnym systemem wtyczek. Przewód jest elastyczny, dobrze się układa, ma solidne wtyczki i wygodne zausznice, a do tego brzmi muzykalnie i jednocześnie odpowiednio technicznie. Lubię twardy, zarysowany dźwięk srebra lub czystego srebra, ale LC-RE nie zawodzi. Po prostu dodaje brzmieniu trochę więcej muzykalności bez rozmywania, przesadnego wygładzania czy przyciemnienia dźwięku.

Fani zausznic z drucikami nie będą zadowoleni, bo nie można nadać im dowolnego kształtu. Moim zdaniem są one jednak na tyle elastyczne, że nie stanowi to problemu, ale nie wszyscy się ze mną zgodzą. Mechanizm wymiennych wtyczek jest dobry, ale można by oczekiwać wyższej precyzji, bardziej satysfakcjonującego kliku w trakcie wpinania wtyczek. Uważam też, że oznaczenia na wtyczkach nie są do końca intuicyjne, ale to detal. W zestawie przydałby się też futerał lub chociaż pojemniczek na wtyczki.

FiiO LC-RE nie jest tani, kosztuje niecały 1000 zł. To więc ponad trzykrotność ceny LC-C i prawie dwukrotność LC-D. Kabel jest też o prawie 150 zł droższy od Oriveti Affinity. Uważam, że to najlepszy kabel FiiO, najmniej kompromisowy, najbardziej funkcjonalny i uniwersalny brzmieniowo. Niestety nie znam kabla Dunu Hulk, który ma podobny, modularny mechanizm wtyczek, ale w zestawie posiada także zbalansowany wtyk 3,5 mm. W teorii FiiO LC-RE wypada korzystniej – jest tańszy o ponad 300 zł i do tego hybrydowy, w przeciwieństwie do miedzianego Hulka. Jeśli szukamy takiego, muzykalno-technicznego dźwięku, kable posrebrzone lub srebrne są dla nas zbyt jasne, to LC-RE będzie strzałem w dziesiątkę. Gdy jednak zależy nam na rozjaśnieniu lub wręcz wyostrzeniu dźwięku, przewody FiiO z serii LC-C i LC-D są lepszym wyborem od LC-RE.

Dla FiiO LC-RE

Zalety:
+ estetyczne wzornictwo
+ bardzo dobra jakość wykonania
+ wysoka elastyczność kabla i zausznic
+ duże, wygodne do wypinania wtyczki MMCX
+ wymienne wtyki 2,5 mm/3,5 mm/4,4 mm z systemem blokady
+ rozdzielacz z suwakiem i opaska z rzepu
+ muzykalno-techniczne brzmienie, barwne, nasycone, ale ciągle precyzyjne i klarowne

Wady:
– mechanizm wymiany wtyczek mógłby być lepszy
– nie do końca intuicyjne oznaczenia OFF i ON
– w zestawie przydałby się futerał/pojemnik na wtyczki

Sprzęt dostarczył:

fiio

REKLAMA
fibae

1 KOMENTARZ

  1. Szukam kabla zbalansowanego do moich Andromed, zastanawiam się co będzie najlepszym wyborem pod kontem, rozmiaru scene, detaliczności itp.

    Oriveti Affinity, Forza Audioworks, być może coś od Fiio? Jakieś porady?

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here