Konstrukcja i stylistyka



Pierwsze grafiki komputerowe Momentum nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia, jednak po pierwszych chwilach obcowania ze słuchawkami zmieniłem zdanie. Ich zamkniętą konstrukcję można określić jako połączenie stylistyki retro z nowoczesnością: owalne kopułki wykonano z plastiku z włóknami szklanymi ; są one matowe i niezwykle sztywne oraz wpięte w suwak pałąka, który pozwala im na niewielki ruch we wszystkich kierunkach. Regulacja jest precyzyjna, ale ma wyraźny opór – samoczynnie się nie rozreguluje.

Pałąk w górnej części jest wyraźnie rozdwojony, obszyty opaską z prawdziwej skóry, w której umieszczono przewód łączący obie kopułki. Wypełniona wąską gąbką opaska pałąka spięta została śrubami torx, które stanowią rzucający się w oczy element konstrukcji. Pady również wykonano z prawdziwej skóry – inaczej obrobionej, gładszej, ale bardzo grubej, w środku obszytej bawełnianym materiałem o strukturze siatki. Mają one konstrukcję wokółuszną, a w środku odsłaniają czerwony materiał zabezpieczający przetwornik.

momentum

Momentum reklamowane są jako słuchawki wokółuszne, co w moim przypadku się zgadza, ale posiadacze większych uszu zapewne uznają je za nauszne. Moje, średniej wielkości małżowiny mieszczą się na styk wewnątrz nauszników. Oprócz tego słuchawki, wbrew pozorom, są bardzo lekkie i solidne. Nie przeszkadza dosyć sztywna gąbka opaski pałąka, gdyż nacisk na głowę jest minimalny – ja po chwili zapominam o ich istnieniu.

Jestem pod wielkim wrażeniem konstrukcji Momentum – to najwygodniejsze słuchawki przenośne jakie testowałem, a jednocześnie bardzo dobrze tłumią hałas zewnętrzny i dlatego mogę im wybaczyć brak systemu składania. Inną rekompensatę stanowi wyjątkowa stylistyka – wyglądają nowocześnie, a zarazem minimalistycznie. Jest na co popatrzeć – Momentum mają wiele konstrukcyjnych detali, które odkrywa się z czasem.

momentum

Specyfikacja



Sennheiser Momentum to:

REKLAMA
yulong

  • słuchawki zamknięte,
  • impedancja 18 Ohm,
  • pasmo przenoszenia 16 Hz – 22 kHz,
  • pasmo mikrofonu 100 Hz – 10 kHz,
  • skuteczność 110 dB,
  • THD <0,5%.

Niska impedancja to gwarant współpracy z wszelkimi źródłami o niskiej impedancji wyjścia słuchawkowego. Momentumy są bardzo skuteczne i mało wymagające – by zagrać wystarczająco głośno potrzebują jedynie 0,32 mW, trzeba więc uważać na uszy. Dodatkowa amplifikacja jednak pomaga, z czego wynika, że testowane Sennheisery świetnie odwzorowują charakter wzmacniaczy.

Brzmienie Momentum



Odsłuchów dokonałem na kilku zestawach, między innymi:

  • stacjonarnie na O2 i ODAC (brzmienie neutralne, rozdzielcze i swobodne),
  • stacjonarnie na ODAC wraz ze wzmacniaczem Schiit Asgard 2 (ciepłe i mocne brzmienie o pełnej średnicy),
  • przenośnie na Samsungu R1 wraz z FiiO E12 (przejrzyste i przestrzenne, ale ciemniejsze niż pozostałe konfiguracje)
  • FiiO E17 (jaśniej i czytelniej, ze złagodzoną średnicą, nowocześniej).

Kablami połączeniowymi były produkty Forza AudioWorks z serii Copper – interkonekty mini-jack oraz mini-jack – 2xRCA.

Tym razem postanowiłem dokonać opisu brzmienia posiłkując się poszczególnymi gatunkami muzycznymi, co ma bezpośredni związek ze specyfiką słuchawek. Słuchałem głównie:

  • jazzu (Miles Davis, Charles Mingus, Christian McBride, Ella Fitzgerald);
  • bluesa i blues-rocka (SRV, B.B. King, Gov’t Mule);
  • gatunków elektronicznych (Aphex Twin, The Prodigy, Vangelis, Jean Michel Jarre);
  • metalu (Death, Pantera, Meshuggah, Tool, Animals as Leaders).

Sennheiser Momentum w jazzie

Świetna współpraca – brzmienie czyste i przejrzyste, może lekko przyciemnione, z delikatnie złagodzonymi sopranami, ale mieszczące się w granicach subiektywnej naturalności. Niskie tony dokładnie takie, jakie być powinny, doskonale przekazujące pracę kontrabasu: pełne i kształtne, nie brak im detali takich jak drżenie strun o podstrunnicę, nie są jednak pierwszoplanowe.

Średnica niezwykle zrównoważona, pełna i kształtna – instrumenty dęte i wokale robią wielkie wrażenie. Najlepszy ludzki wokal z zamkniętych słuchawek jaki słyszałem – męskie i damskie głosy brzmią czysto i wyraziście, bez wycofania, syczenia, płytkości lub mulenia. Soprany są miękkie, czytelne, ale nieszczegółowe. Ogólny charakter grania jest bardzo muzykalny, zamknięty w szerokiej i głębokiej scenie, którą z racji niewielkich wymiarów słuchawek oraz zamkniętej konstrukcji również należy uznać za fenomenalną. Momentum zachwycają separacją i stereofonią, ale przydałoby się delikatnie więcej powietrza, może minimalnie więcej dystansu, gdyż są bliskie, ale nie w pełni bezpośrednie.

Sennheiser Momentum w bluesie i blues-rocku

Grzeczny i kontrolowany bas dostaje dociążenia i doskonale przekazuje ciężar i specyfikę gitary basowej. Nie jest punktowy, nie zalewa innych pasm – jest dynamiczny, ale ma swą wagę. Ogólnie brzmienie jest masywne, szczególnie w rockowych podgatunkach. Niskie tony mają wyraźne zejście, ale najniższe rejestry są dobrze zbalansowane z mid-bassem, co świetnie oddaje warkot lekko przesterowanego basu Allena Woody’ego z Gov’t Mule. Brzmienie bluesa jest muzykalne i rozrywkowe, ma przyciemnioną barwę, doskonale oddaje synkopowany groove sekcji rytmicznej, jak i charakter płaczących gitar elektro-akustycznych.

Sennheiser Momentum w gatunkach elektronicznych

Masywny bas przy Spitfire The Prodigy powoduje, że słuchawki wibrują na głowie, bas ma niskie zejście, jest syntetyczny i „tłusty”, ale zachowuje bardzo dobrą dynamikę. Brzmienie jest bardziej zwarte i całościowe, ma obfity i zbity charakter. Nie gubi się nawet w Breathe z płyty The Fat Of The Land – nie zwalania ani na chwilę. Dźwięk pozostaje czytelny, pogłosy, sample perkusyjne, smaczki operujące w wyższych pasmach są ostrzejsze niż w innych gatunkach, ale nie kłują, uwypuklając jednak lekko nienaturalny charakter sopranów.

Sennheiser Momentum w metalu

Masa ośmiostrunowych gitar Meshuggah została przekazana tak samo dobrze jak dynamika perkusji Pantery, agresywny wokal Chucka Schuldinera z Death lub mozolne i ciężkie melodie Toola. Słuchawki jednak lepiej radziły sobie z nowoczesnymi, lekko cyfrowymi brzmieniami gitar niż brudem thrash lub death-metalu. Wspomniany charakter sopranów sprawdził się lepiej w muzyce pokroju Animals as Leaders, przyciemnione brzmienie świetnie współpracowało z ciężkimi gatunkami, a masywny bas oddał bardzo dobrze gabaryty tej muzyki.

Sennheiser Momentum vs HD 25-1

HD 25-1 w porównaniu do Momentum mają bardzo analityczny i lekko surowy charakter, ich brzmienie jest też lżejsze i bardziej bezpośrednie – nie kreują obszernej sceny. Momentum są trochę ciemniejsze, ale pełniejsze w paśmie średnicy, a tym samym mają złagodzone, bardziej rozdzielcze i wyraźniejsze soprany. Momentum to zdecydowanie bardziej rozrywkowe i muzykalne słuchawki, które nie przekażą nam najmniejszych detali, ale całkiem nieźle odwzorują specyfikę nagrania.

Dla porównania do innych słuchawek tego typu (niebezpośrednie):

  • Beyerdynamic Custom One Pro są przy Momentów bardziej puste, lżejsze, ale bardziej szczegółowe i nie tak muzykalne,
  • Beyerdynamic T70p są zdecydowanie ostrzejsze i bardzo analityczne, ze słabszym basem, ale wyraźnie wyższą rozdzielczością,
  • Phiaton MS400 są bardziej brudne, mają bardziej zadziorną średnicę i niższą rozdzielczość oraz mniejszą scenę.

REKLAMA
mp3store

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here