Odsłuch


Testów dokonałem stacjonarnie na transparentnym zestawie ODAC i O2, oraz mobilnie na Sansa Clip+ i FiiO E6, który jest bliski neutralności. Słuchawki zostały wstępnie wygrzane, a za materiał testowy posłużyły utwory jazzowe i rockowe w formatach bezstratnych.

Beyerdynamic DTX 501p i ODAC z O2

Od pierwszych chwil odsłuchów zwróciłem uwagę na średnicę, rozjaśnioną w wyższych zakresach. Jej barwa jest bardzo przyjemna – wydaje się być dobrze wyważona i spójna, a brzmienie – lekko szumiące. Instrumenty dęte i strunowe brzmią świetnie, są swobodne i płynne.

Niskie tony generowane są w optymalnych ilościach: mają odpowiednią dynamikę (tam gdzie powinny), lecz potrafią zwolnić. Dobrze oddają specyfikę źródła i nagrania, dzięki czemu kontrabas nie zaatakuje słuchacza „tłustym”, syntetycznym basem, ponieważ trzyma swoją nisko-środkową barwę. Nie następuje ujednolicenie instrumentów – kontrabasy, gitary basowe czy cyfrowe sample brzmią zgodnie ze swoim charakterem. Niskie tony dobrze współpracują ze średnicą, a ona płynnie przechodzi w jej wyższe pasma i soprany.

Mimo że słuchawki mają jaśniejszy charakter, soprany i wyższa średnica brzmią miękko – nie kłują w uszy i nie sybilizują, są bardzo dobrze kontrolowane. Bębny perkusji są lekko wycofane na rzecz talerzy, którym brakuje trochę ostrości, gdyż mają tendencję do szumienia. Nie uważam jednak tego za wadę, mają ciekawy, lekko analogowy charakter.

Brzmienie jest zdyscyplinowane, nie do końca naturalne (prawdopodobnie ze względu na rozjaśnienie średnicy), ale jest przez to bardziej czytelne i szczegółowe. Słuchawki mogą popisać się bardzo dobrą stereofonią i sceną muzyczną – grają głównie przy uszach, lecz również bardzo dobrze rozkładają instrumenty w głąb głowy. Szerokość i głębokość sceny jest odpowiednio wyważona, doskonale czuć odległości pomiędzy świetnie odseparowanymi instrumentami – ilość powietrza jest optymalna. Oba kanały wspaniale ze sobą współpracują – efekty stereofoniczne w utworach od razu zwracają na siebie uwagę. Brzmienie jest bardzo muzykalne, ale – z uwagi na duży nacisk na średnicę – ma w sobie dużą dawkę klasy – nie jest to dźwięk „funowy”.

DTX501p mają jednak swoje wady. Wyraźnie słychać zamkniętą konstrukcję – dźwięk jest jakby lekko skompresowany, sztywny i ograniczony. Daje się usłyszeć tę miniaturyzację dźwięku – jest on „lekki i niewielki” – brzmienie jest adekwatne do rozmiarów przetwornika i pojemności kopułek.

Beyerdynamic DTX510p i Clip+ z FiiO E6

Na zestawie przenośnym słuchawki mają bardzo podobny charakter, lecz bardziej zminimalizowany. Brzmienie wydaje się być bardziej skondensowane, lekko ciemniejsze. Scena jest mniejsza, podobnie jak ilość powietrza – znikają detale, spada dynamika, dźwięk staje się bardziej masywny. Mimo to, wciąż jest bardzo dobrze, muzykalnie i angażująco, a średnica dalej zachwyca.

REKLAMA
fiio

5 KOMENTARZE

  1. Kupiłam te słuchawki po przeczytaniu Pana testu i jestem bardzo zadowolona – to jest wlaśnie brzmienie jakiego szukałam 🙂

  2. kupiłem na Alldrogo za 209 zł i nie załuję.szukasz słuchawek portable,to 501p są idealne .Moim zdaniem nie ma lepszych w cenie do 300zł. Jakością wykonania połykają wszystkich konkurentów, dżwięk to bardzo osobista sprawa ,ale najbardziej naturalny i zrównoważony jest w beyerach,ja słuchałem niby najwiekszych konkurentów AT j11 ,300p , akg k430 podstawą był metal iron maiden ,deep purple ale dobrze brzmiało i Depeche Mode.
    Wogle jestem zachwycony 🙂

  3. Niestety ale słuchawki mają poważna wadę konstrukcyjną. Mianowicie boczne plastiki skręcane na 1 śrubkę już na starcie mają pęknięte gniazdo. Kwestią czasu jest rozsypka w/w elementów. Szkoda bo grają całkiem przyzwoicie. Wypada aby dystrybutor udostępnił te elementy do samodzielnej wymiany. W odpowiedni sposób można wykonać gwint, nie uszkadzając przy tym gniazda.

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here