FiiO Q5s jest ulepszoną wersją modelu Q5. Tym razem DAC to podwójny AKM AK4493EQ, moduł wzmacniacza to nowy AM3E, a Bluetooth jest w wersji 5.0 i wspiera zaawansowane kodeki. Jak brzmi Q5s i co potrafi w porównaniu do Q5?

FiiO Q5 miał swoją premierę niedawno, bo w roku 2018. Urządzenie jednak dość szybko się zestarzało, ale nie pod względem jakości dźwięku, a funkcjonalności. Chwilę po premierze Q5 azjatycki producent wprowadził do oferty proste adaptery Bluetooth, które zostawiły w tyle znacznie droższego Q5, ponieważ ten obsługiwał tylko podstawowe kodeki. Z tego powodu zdecydowano się na odświeżenie produktu, co jednak nie ograniczyło się jedynie do zmiany interfejsu Bluetooth. Podwójne przetworniki mobilne (AK4490EN) zastąpiono nowszymi kośćmi stacjonarnymi (AK4493EQ), a nowy moduł wzmacniacza (AM3E) generuje więcej mocy i posiada dodatkowe wyjście 4,4 mm.

REKLAMA
audiopolis

Wyposażenie

Wyposażenie jest podobne do poprzednika i składa się z:

  • pokrowca;
  • kabla USB-micro USB z rzepem (95 cm);
  • interkonektu 3,5 mm (7 cm);
  • interkonektu micro USB-Lightning (8 cm);
  • adaptera koaksjalnego-3,5 mm (4 cm);
  • adaptera optycznego Toslink (jack optyczny);
  • silikonowej podkładki;
  • dwóch par opasek silikonowych (rozmiary S i L);
  • wkrętaki Torx T5;
  • czterech zapasowych śrubek Torx;
  • instrukcji obsługi.

Wyposażenie jest dość bogate, ale niestety ponownie brakuje interkonektu do smartfonów z Androidem. Krótkie interkonekty z wtyczkami USB są trudno dostępne, więc byłyby mile widziane w zestawie. Z drugiej strony FiiO Q5s posiada zaawansowany układ Bluetooth, więc teoretycznie można zrezygnować z okablowania.

Konstrukcja

Producent wykorzystał prawie identyczną obudowę, która została tylko lekko zmodyfikowana. Taka decyzja jest zrozumiała, bo Q5s to jedynie odświeżenie, a nie zupełnie nowe wcielenie przenośnego kombo. Zachowano również specyficzną, szarą kolorystykę, tak aby obudowa nadal pasowała wizualnie do wymiennych wzmacniaczy. Q5s ciągle prezentuje się świetnie, ale chętnie zobaczyłbym już trochę bardziej minimalistyczną konstrukcję, bez wyprofilowanych krawędzi i w kolorze matowej czerni. Na to jednak pewnie przyjdzie mi poczekać do kolejnej generacji urządzenia. Tak jak w przypadku poprzednika, nie mam zarzutów odnośnie jakości wykonania.

Producent zadbał o bardziej dyskretne oznaczenia. Tym razem logo na pokrywie jest czarne, podobnie jak dwa znaczki Hi-Res Audio i Hi-Res Audio Wireless, umieszczone w górnej części. Nadruki są znakomitej jakości, zostały naniesione precyzyjnie, więc wyglądają znacznie lepiej niż białe logo i złota naklejka w modelu Q5. Na spodzie znowu znajduje się wyklejona wstawka z imitacji skóry, która zabezpiecza konstrukcję i stabilizuje ją na blacie mebla.

Na prawej stronie ponownie jest metalowe, wyżłobione pokrętło z czerwonym pierścieniem, które wcina się w obudowę. Tym razem zostało ono zintegrowane z włącznikiem, ponieważ przycisk poniżej służy zmianie funkcji urządzenia. Obok niego są cztery diody w kolorze niebieskim, które zastąpiły pojedynczą diodę sygnalizującą odtwarzanie formatu DSD z modelu Q5. Przyciski na lewej stronie nie uległy zmianie, ponownie znajdują się we wgłębieniu i odpowiadają za sterowanie muzyką oraz obsługę interfejsu Bluetooth. Niżej na ściance można dojrzeć także szczelinę resetu, ale zabrakło tam dodatkowego złącza micro USB, obecnego w zeszłorocznym Q5.

Górna ścianka zawiera identyczne elementy, czyli suwaki Gain oraz Bass Boost, a także wyjście liniowe 3,5 mm oraz wejście optyczne, koaksjalne i liniowe w jednym, również realizowane za pomocą gniazda 3,5 mm. Tym razem oznaczenia złącz są czarne (a nie białe), a wokół nich nie ma pierścieniowych wytłoczeń. Na dole obudowy nie zabrakło typowego modułu wzmacniacza, przytwierdzanego dwoma śrubkami typu Torx T5 po bokach. Od obudowy ponownie oddziela go charakterystyczna, podświetlona szczelina. Tym razem interfejs wzmacniacza składa się z micro USB i wyjść 2,5 mm, 3,5 mm oraz nowego 4,4 mm.

Nie zdecydowano się więc na zaktualizowanie urządzenia o port USB typu C, czym Q5s znowu odstaje od tańszych adapterów i odtwarzaczy FiiO. Rozumiem jednak, że taka operacja wymagałaby odświeżenia wszystkich modułów wzmacniaczy oraz dostosowania akcesoriów. Producent tłumaczy to także problemami z kompatybilnością z iPhone’ami, więc na USB C przyjdzie poczekać do następnej generacji urządzenia. Tak czy inaczej, szkoda.

Ergonomia i obsługa

Pod względem ergonomicznym nie ma zmian – FiiO Q5s to nadal większe urządzenie, które jest dość ciężkie (prawie 200 g) i grube (1,6 cm), więc zajmie sporo miejsca w kieszeni, a „kanapka” ze smartfonem lub odtwarzaczem będzie miała pokaźne wymiary. Q5s to jednak bezkompromisowy, mobilny DAC/AMP, a wszystkie złącza, interfejsy i akumulator trzeba było gdzieś pomieścić. Z pomocą przychodzi interfejs Bluetooth, dzięki któremu nie trzeba łączyć ze sobą urządzeń w jedną, wielką cegłę.

Producent ułatwił obsługę. Tym razem pokrętło jest zarazem włącznikiem, okręca się z głośnym klikiem i obraca gładko z dużym oporem. Nie trzeba już bazować na kolorze diody w dolnej części obudowy – przycisk Input na boku zmienia wejścia, które są sygnalizowane diodami obok i które odpowiadają kolejno: interfejsowi USB, wejściu liniowemu, optycznemu oraz koaksjalnemu. Diody służą także jako wskaźnik ładowania, zapełniając się w trakcie zasilania urządzenia. Wyjątek ponownie stanowi interfejs Bluetooth – środkowy przycisk na lewym boku włącza i wyłącza Bluetooth oraz rozpoczyna parowanie, a dwa pozostałe przyciski służą do kontroli muzyki. W trybie Bluetooth dioda przy module wzmacniacza sygnalizuje kolorami aktywny kodek Bluetooth.

Urządzenie jest rozpoznawane przez aplikację FiiO Music, w której można ustawić wiele opcji. Możliwe jest wyłączenie szczelinowej diody, wybranie preferowanych kodeków Bluetooth i filtrów cyfrowych oraz ustawienie EQ. Nie zabrakło możliwości wyłączenia ładowania przez port micro USB po to, by nie obciążać akumulatora smartfona podczas korzystania z połączenia USB OTG. Z tego powodu względem modelu Q5 z lewej krawędzi usunięto drugie złącze micro USB, które nie jest już potrzebne.

Akumulator ma taką samą pojemność, jak u poprzednika (3800 mAh), a producent obiecuje 25 godzin działania w funkcji wzmacniacza oraz 9,5 godziny działania przez USB, wejście optyczne lub koaksjalne, a także w trybie Bluetooth. Nie mogłem tych wartości sprawdzić w praktyce, bo korzystałem naprzemiennie z różnych trybów i często podłączałem Q5s przez USB. Wydaje mi się jednak, że w przypadku interfejsu Bluetooth wyniki mogą być trochę gorsze, gdyż producent zazwyczaj przeprowadza testy stosując format mp3 i kodek SBC.

Specyfikacja

Ogólna

  • DAC: 2x Asahi Kasei AK4493EQ, odbiornik USB: XMOS XU208, chip Bluetooth: CSR8675, LFP 2x OPA1642, kontrola głośności: NJW1195, OPAMP: AD8620+OP926
  • interfejs Bluetooth: 5.0 z obsługą SBC, AAC, aptX, aptX LL, aptX HD, LDAC, HWA (LHDC)
  • obsługa DSD: DSD64, DSD128, DSD256
  • próbkowanie: 32-bit/768 kHz (USB), 24-bit/192 kHz (koaksjalne), 24-bit/96 kHz (optyczne)
  • akumulator: 3800 mAh (czas ładowania około 3,5 godziny z 5 V/2 A)
  • regulacja wzmocnienia: niska i wysoka
  • podbicie basu: jednostopniowe
  • funkcje: adapter Bluetooth, certyfikat MFi, obsługa odtwarzaczy Sony, USB OTG, automatyczne wyłączanie, konfiguracja w aplikacji
  • wymiary: 124 x 64 x 16 mm
  • masa: 195 g

Wyjście liniowe
● THD+N <0,001% (1 kHz/10 kΩ)
● SNR: >115 dB
● pasmo przenoszenia: 5 Hz-90 kHz (-3 dB)
● separacja kanałów: >97 dB
● napięcie wyjściowe: 1,8 Vrms

Wzmacniacz AM3E, wyjście 3,5 mm

  • moc: 280 mW @ 16 Ω, 210 mW @ 32 Ω, 31 mW @ 300 Ω
  • rekomendowana impedancja słuchawek: 16-150 Ω
  • THD+N: <0,002%
  • pasmo przenoszenia 5 Hz-50 kHz (-3 dB)
  • SNR: >117 dB
  • impedancja wyjściowa: <1,2 Ω
  • separacja kanałów: >75 dB
  • napięcie szczytowe: 6 Vp-p

Wzmacniacz AM3E, wyjście zbalansowane 4,4 mm/2,5 mm

  • moc: 535 mW @ 16 Ω, 560 mW @ 32 Ω, 112 mW @ 300 Ω
  • rekomendowana impedancja słuchawek: 16-300 Ω
  • THD+N: <0,002%
  • pasmo przenoszenia 5 Hz-50 kHz (-3 dB)
  • SNR: >115 dB
  • impedancja wyjściowa: <2 Ω
  • separacja kanałów: >105 dB
  • napięcie szczytowe: 10,5 Vp-p

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 Closed Back i LCD-2, MrSpeakers Ether 1.1, Sennheiser HD 6XX, Final Audio Sonorus III, Campfire Audio Solaris, Atlas i Andromeda, FiiO FA7 i FA1, IMR R1 Zenith, Symphonium Audio Aurora, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy, Brainwavz B400, Aune E1, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila, Burson Playmate Everest, FiiO Q5 (AM3B), FiiO Q5 (AM3A i AM3B), Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10, FiiO BTR3, EarStudio ES100
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200 (AMP1), FiiO M11, FiiO M5, OnePlus 6T
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Oriveti Affinity, FiiO LC-C i LC-D
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

Pierwszy FiiO Q5 przekonał mnie możliwościami i dźwiękiem. Urządzenie robiło wrażenie nowoczesnym, ale rozdzielczym brzmieniem z modułem AM3A, a zachwycało ze wzmacniaczem AM3B. W tej drugiej konfiguracji Q5 stał się moją mobilną referencją, oferując zarysowane, techniczne i równe brzmienie. Nie ukrywam, że pierwszy kontakt z Q5s przyspieszył mój puls, który jednak szybko się uspokoił. Całe szczęście producent nie pokpił sprawy i pozostał wierny założeniom poprzednika. Słychać, że Q5s to kontynuacja sygnatury Q5, ale przeniesionej na wyższy poziom. Efektem jest zdecydowanie bardziej „stacjonarne” granie. Podczas odsłuchów wielokrotnie zapominałem, że mam do czynienia z małym, mobilnym kombo, a nie dużą integrą.

FiiO Q5s jako DAC/AMP USB
FiiO Q5s cechuje się neutralnym barwowo, czystym i jasnym przekazem w wysokiej rozdzielczości. Urządzenie nie brzmi ciepło, nie stara się uwypuklać średnicy, można wręcz mówić o delikatnych akcentach w skrajach pasma. Nie jest to brzmienie wyjątkowo naturalne – urządzenie nie wzmaga ciepłoty i nasycenia barw. Dźwięk jest dość analityczny, ale jednocześnie nowoczesny, co uzyskano gładkim i rozdzielczym przekazem, który nie jest rozmiękczony lub rozmyty. Brzmienie pozostaje precyzyjne, klarowne i kontrolowane w sopranie, zarysowane w średnicy i soczyste w basie. Dynamika jest wysoka, rozdzielczość bez zarzutu, a i holografia niczym nie podpada.

Bas jest elastyczny. Bez problemu osiąga subbasowe rejony, przekazuje średni zakres dołu i pnie się w wyższe, okołośrednicowe zakresy niskich tonów. Wszystko będzie zależało od słuchawek i muzyki. Gdy trzeba Q5s pozwoli słuchawkom zamruczeć subbasem, zabrzmieć masywnie i ciepło lub punktowo oraz szkicowo. Podoba mi się też spora dawka energii – atak, wybrzmiewanie i wygasanie basu robią wrażenie, a niskie tony są wzorowo kontrolowane w przeróżnych scenariuszach. Nie brakuje detali, zróżnicowania faktury, ale Q5s nie odbiera brzmieniu muzykalności, ponieważ nie generuje totalnie konturowego i szkicowego basu.

Pasmo średnie jest ponownie z rodzaju tych nowoczesnych – nie jest wypchnięte, ocieplone czy podkoloryzowane. Zachowuje pewien dystans, ale ma ciągle zrównoważony i neutralny charakter. Przez czystość i krystaliczność przekazu, średnica sprawia wrażenie lekko cyfrowej. W tym przypadku jednak trudno uznać to za wadę – to po prostu efekt wysokiej rozdzielczości, jasnego, doświetlonego i bezpośredniego przekazu. Fani analogowej miękkości i ciepłoty, dużego nasycenia mogą nie być zadowoleni, ale ci szukający maksimum detali, kontroli i precyzji powinni być w pełni ukontentowani tranzystorowym charakterem Q5s. Muszę przyznać, że nie jest to do końca „Velvet Sound” marki Asahi Kasei, a brzmienie bardziej w stylu Sabre – klarowne, podawane jak na dłoni, ale też dość laboratoryjne i bezwzględne.

Wysokie tony również potwierdzają analogie do sygnatury Sabre. Są mocne, zarysowane, precyzyjne i rozciągnięte – nie słychać zrolowania wysokich rejestrów, wygładzenia i zmiękczenia. Nie powiedziałbym, że Q5s to brzmienie wyostrzone, mocno ochłodzone – góra jest po prostu jasna i wzorowo doświetla pozostałe pasma. Nie ma mowy o przyciemnieniu, zamuleniu, zmiękczeniu dźwięku – góra jest bliska, zarysowana i wzorowo kontrolowana. Mam skojarzenia z graniem w stylu Bursona, czyli technicznym, precyzyjnym i wręcz krystalicznie czystym.

Względem Q5 słychać też progres pod względem holografii i rozmiarów sceny dźwiękowej. To główna przyczyna tego, że odbieram nowszego Q5s jako sprzęt grający na poziomie stacjonarnym, a nie mobilnym. Scena nie jest jeszcze olbrzymia, ale już robi wrażenie rozmiarami i uporządkowaniem – jest co podziwiać. Słychać bardzo dobrą separację kanałów, co przekłada się na świetną stereofonię. Jednocześnie szerokość sceny nie gra pierwszych skrzypiec, gdyż głębia i wysokość są równie dobre. W efekcie przestrzeń ma kształt kuli wychodzącej poza obszar głowy. Wiąże się z tym precyzyjna, wielopłaszczyznowa ekspozycja instrumentów, którym towarzyszy obfite napowietrzenie, więc nie sposób narzekać na separację dźwięków.

FiiO Q5s jako adapter Bluetooth
Brzmienie przez interfejs Bluetooth jest zaskakująco podobne do transmisji przewodowej. Sygnatura jest właściwie taka sama, ale w trybie bezprzewodowym słychać minimalny spadek rozdzielczości i lekkie zmniejszenie sceny, co jednak nie tak łatwo wychwycić. Dźwięk przez Bluetooth jest też trochę miększy oraz nie aż tak swobodny, ale aby to dostrzec, trzeba się wsłuchać – nie jest to ewidentne. Stąd też do najbardziej krytycznych odsłuchów polecam używać transmisji USB, ale do codziennego słuchania Bluetooth powinien w pełni zadowolić nawet wymagających użytkowników.

W rezultacie FiiO Q5s to najlepszy adapter Bluetooth z jakiego miałem okazję korzystać. Wygrywa pod tym względem z FiiO BTR3, jak i z Radsone EarStudio ES100. Od tego pierwszego odróżnia go bardziej zrównoważone, techniczne i rozdzielcze brzmienie o większej przestrzeni, a od drugiego pełniejszy subbas, gładszy i trochę bardziej efektowny dźwięk również o większej scenie dźwiękowej i bardziej trójwymiarowej holografii. Pod tym względem Q5s wygrywa także z Q5, który przez Bluetooth stawał się cieplejszy, miększy i gładszy, a do tego mniej przestrzenny. W przypadku Q5s po przejściu z interfejsu USB na Bluetooth nie czuć takiej straty jakościowej.

FiiO Q5s vs FiiO Q5 i inne urządzenia
Konfrontacja Q5 z Q5s w funkcji DAC/AMP USB jest bardzo ciekawa. Nie ma pomiędzy nimi przepaści, nie słychać wyjątkowo drastycznego skoku jakościowego, ale Q5s wychodzi na prowadzenie. Sygnatura dźwiękowa jest podobna – oba urządzenia mają przetworniki tego samego producenta i zbliżone układy wzmacniacza. AM3E względem AM3A to „jedynie” dodatkowe wyjście 4,4 mm oraz więcej mocy. Tym samym jeśli już posłuchamy Q5s, to Q5-tka traci swój czar. Pierwsze co łatwo wychwycić, to lepsza holografia i większa scena dźwiękowa w modelu Q5s – Q5 brzmi wręcz ciasno, a jego następca swobodniej rozstawia instrumenty, które odważniej wychodzą poza obszar głowy i są bardziej zróżnicowane w ekspozycji. Okazuje się też, że Q5s brzmi też czyściej w średnicy, która w Q5 sprawia wrażenie jakby ziarnistej, lekko zabrudzonej. Moim zdaniem Q5 brzmi tutaj na bardziej „mobilnym” poziomie jakościowym, podczas gdy Q5s może już konkurować ze stacjonarnymi DAC/AMP-ami.

Drugim intrygującym starciem jest porównanie z FiiO M11, który ma identyczny duet przetworników AKM, ale inny układ wzmacniacza. Słychać podobieństwa, ale brzmienie nie jest identyczne – M11 stawia średnicę bliżej, brzmi w sposób gładszy, cieplejszy i bardziej nasycony, a tym samym muzykalny. Q5s jest przy nim bardziej neutralny i techniczny, mocniej i twardziej zarysowuje kontur dźwięku oraz akcentuje górę pasma. Słychać, że M11 to granie bardziej w stylu AKM, a Q5s został zestrojony na wzór układów ESS Sabre. M11-tkę odbieram jako bardziej naturalną, lekko analogową w brzmieniu, a Q5s to granie tranzystorowe, techniczne, neutralne i bardziej bezwzględne. W obu przypadkach poziom jest świetny, ale to bardziej techniczne granie Q5s skradło moje serce. Jeśli jednak szukamy w dźwięku więcej barw i nasycenia, to faworytem będzie raczej FiiO M11.

Astell&Kern AK70 MKII brzmi bardziej szkicowo i mniej przestrzennie. Nie jest tak swobodny i pełny w basie, brzmi bardziej ziarnisto i sucho w średnicy. Moim zdaniem AK70 MKII ogólnie faworyzuje analityczność. Przy nim Q5s jest podobnie techniczny, ale jednocześnie brzmi bardziej efektownie i przestrzennie. DX200 od iBasso to natomiast jak zwykle masywniejsze brzmienie w średnim basie, który jest trochę wolniejszy i twardszy. Odtwarzacz iBasso także zarysowuje mocniej pasmo średnie, które jest bliższe i mniej gładkie w wyższej średnicy. Za to FiiO Q5s popisuje się rozciągniętą i klarowną górą, bardziej rozciągniętą niż w iBasso DX200.

FiiO Q5s przypomina mi granie Bursona Playmate w wersji Vivid, który to jednak kładzie jeszcze większy nacisk na skraje pasma. Przy nim Q5s brzmi równiej, podobne są jednak ogólna klarowność, doświetlenie, przejrzystość i krystaliczność. Tym samym Q5s przybliża się od charakteru Bursona Virtuoso, ale nie jest jeszcze tak jasny w górze pasma.

FiiO Q5s i słuchawki
Nie natrafiłem na niespodzianki synergiczne, Q5s jest konsekwentny w brzmieniu – to od użytkownika i słuchawek będzie zależał efekt. Nie łączyłbym jedynie Q5s ze słuchawkami ewidentnie ostrymi i chudymi, Q5s raczej nie poskromi góry pasma. Słuchawki neutralne, cieplejsze oraz ciemniejsze powinny jednak współpracować bez zarzutu.

Q5s zrobił na mnie wrażenie współpracą z planarami, które brzmią dobrze z urządzeń mobilnych, ale zazwyczaj jest jakieś „ale”, np. znacznie mniejsza scena, niższa rozdzielczość i dynamika. FiiO Q5s popisał się z Audeze LCD-2 Closed Back, otwartymi Audeze LCD-2, a ładnie współpracował także z MrSpeakers Ether 1.1. Nie był to jeszcze poziom znany z potężnych, stacjonarnych wzmacniaczy, ale efekty były już w pełni satysfakcjonujące. Nie było problemów również z dynamikami, świetnie słuchało mi się np. Sennheiserów HD 6XX, w których przypadku pomagało przełączenie podbicia na drugi poziom.

Dokanałowe multi-armatury, hybrydy i konstrukcje dynamiczne również nie powodowały specjalnych problemów. Co więcej, Q5s zapewnił świetną precyzję góry w Campfire Audio Solaris, które często minimalnie tracą kontrolę nad wysokim zakresem. Znakomicie wypadło zgranie z FiiO FH7, które współpracowały wspaniale w konfiguracji z kablem LC-4.4C – takiemu połączeniu niczego nie brakowało. Trochę gorzej wypadł model FA7, któremu jednak pomógł kabel LC-2.5D i nakładki SpinFit CP100. Zawiodło mnie za to połączenie z Campfire Audio Andromeda, ale nie przez brzmienie, które było bardzo dobre, lecz przez wyraźnie słyszalny szum. Andromedy są na to wyjątkowo czułe i niestety nie dało się słuchać spokojniejszej muzyki, gdyż ciągły szum tła irytował. Polecam zatem uważać w połączeniach Q5s ze skutecznymi i niskoomowymi słuchawkami armaturowymi.

FiiO Q5s z modułem AM3B
Moim zdaniem moduł AM3B jest lepszy od AM3A, czyli standardowego wzmacniacza z FiiO Q5. W jego przypadku brzmienie po wymianie wzmacniacza stawało się bardziej techniczne, bliższe w średnicy, zarysowane, konturowe i twarde. Dźwięk był mniej nowoczesny, za to bardziej transparentny, referencyjny i surowy. Q5 z AM3B zastąpił u mnie Leckertona UHA-760 i służył jako sprzęt do łatwego wychwycenia sygnatury słuchawek.

Wymiana modułu AM3E w Q5s na AM3B daje identyczne efekty. Przybliża średnicę, przez co dźwięk przestaje być tak efektowny, a staje się bardziej naturalny (trochę cieplejszy), ale tym samym nieznacznie mniej przestrzenny, co jest efektem bardziej bezpośredniego pasma średniego. W tej konfiguracji dźwięk jest moim zdaniem bardziej surowy i mniej muzykalny, co docenią szczególnie fani krytycznych odsłuchów żywych instrumentów i wokali. W nowszych brzmieniach nadal nie brakuje góry i basu, po prostu średnica jest podawana bardziej agresywnie. Nie będzie to połączenie dla każdego, bo ilość detali i zaakcentowana średnica mogą wręcz przytłaczać.

Podsumowanie

FiiO zawsze oferowało świetne brzmienie za małe pieniądze. Niedawno producent wspiął się na wyższą półkę cenową, ale zasada została zachowana – brzmienie w kontekście ceny jest nadal znakomite, a bohater niniejszego testu nie jest wyjątkiem od reguły. To sprzęt solidnie wykonany, wygodny w obsłudze, funkcjonalny i rewelacyjnie brzmiący. To urządzenie typu all-in-one stworzone dla wymagającego słuchacza, a do tego krok naprzód względem FiiO Q5. Sygnatura jest podobna, ale jakość dźwięku bardziej „stacjonarna”.

Żeby nie było zbyt słodko, wad nie brakuje. FiiO Q5s nadal w zestawie nie posiada interkonektów do smartfonów z Androidem, a nie zaktualizowano także portu micro USB na rzecz USB C. Rozumiem, że konieczne było zachowanie wstecznej kompatybilności, niemniej obecność przestarzałego portu psuje humor. Także brzmienie nie jest dla każdego – słychać lekką cyfrowość i tranzystorową bezwzględność, a na czułych armaturach łatwo wychwycić szum. Szkoda, że regulacja wzmocnienia nie jest trójstopniowa.

FiiO Q5s kosztuje 1590 zł – to jednocześnie dużo i mało. Funkcjonalność jest znakomita, a brzmienie świetne w każdym trybie. Jeśli potrzebujemy sprzętu zarówno do domu, jak i do użytku mobilnego skoncentrowanego wokół smartfona i lubimy granie tego typu, to warto wybrać Q5s. Dla przykładu odtwarzacz FiiO M11 kosztuje 2400 zł, więc Q5s pozwala oszczędzić ponad 800 zł, a do tego umożliwia wymianę modułu wzmacniacza. Jeśli jednak szukamy w brzmieniu ciepła, nasycenia i gładkości, M11 będzie lepszym wyborem.

Dla FiiO Q5s

Zalety:
+ niezłe wyposażenie
+ solidne wykonanie
+ wygodna obsługa (poprawiona względem poprzednika)
+ wysoka funkcjonalność
+ wymienne moduły wzmacniacza
+ moduł AM3E z wyjściem 4,4 mm i większą mocą względem AM3A
+ wsparcie dla zaawansowanych kodeków audio Bluetooth
+ możliwość skonfigurowania za pomocą aplikacji na smartfony
+ dobra synergia z różnymi słuchawkami
+ rewelacyjne brzmienie w trybie DAC/AMP (godne stacjonarnych urządzeń)
+ świetna jakość dźwięku w trybie adaptera Bluetooth (prawie identyczna jak przez USB)

Wady:
– micro USB zamiast USB C
– brak w zestawie interkonektów do smartfonów z Androidem
– lekki chłód i cyfrowość (efekt jasnego dźwięku, wysokiej rozdzielczości i lekko odsuniętej średnicy)
– szum z czułymi, niskoomowymi armaturami

Sprzęt dostarczył:

fiio

SPRAWDŹ AKTUALNE CENY NA CENEO.PL

 

REKLAMA
audiopolis

2 KOMENTARZE

  1. Ajjj miałem otwarte dwie recenzję q5 i nie tu napisałem komentarz 🙂

    Witam serdecznir. Panie Macieju a jakby Pan porównał walory sceniczne do takiej stacjonarki jak Aune X1S?

  2. Witam czy ewentualne problemy z szumem na Andromedach mogłoby rozwiązać takie urządzenie jak ifi iematch i w ten sposób zmniejszyć/ rozwiązać problem szumu?

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here