Oriolus wypuścił sporo nowości, które pozwalają stworzyć wielofunkcyjny, mobilno-stacjonarny zestaw. Sprawdziłem, jak brzmi połączenie transportu Bluetooth (1795D), przetwornika (BD20) oraz wzmacniacza (BA20) od japońskiego producenta.

Przetestowałem niedawno adapter Bluetooth Oriolus 1795 i byłem pod dużym wrażeniem jego brzmienia – barwnego, przestrzennego, dynamicznego i w wysokiej rozdzielczości. Postanowiłem więc wypróbować pozostałe nowości producenta, czyli modele 1795D, BD20 i BA20. Oriolus 1795D to transport cyfrowy z interfejsami Bluetooth oraz USB typu C, który działa na rozwiązaniach Qualcomma i Cirrus Logic. Można go podłączyć bezpośrednio do przetwornika Oriolus BD20, który posiada swoje zasilanie i jest oparty na stacjonarnej kości Sabre ES9038PRO. Oczywiście nie brakuje w nim też wyjścia zbalansowanego 4,4 mm, będącego źródłem sygnału dla wzmacniacza Oriolus BA20, który to ma wymienne wzmacniacze operacyjne i generuje 500 mW na 32 Ω. Co potrafi taki zestaw?

REKLAMA
mp3store

Wyposażenie

Oriolus 1795D został wyposażony w:

  • kabel USB typu A-USB typu C (23 cm);
  • interkonekt SPDIF 3,5 mm (6 cm);
  • instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.

W zestawie Oriolusa BD20 znajdziemy:

  • kabel USB typu A-USB typu C (26 cm);
  • interkonekt USB typu C-USB typu C (7 cm);
  • interkonekt USB typu C-Lightning (7 cm);
  • interkonekt USB typu C-Sony WM Port (4,5 cm);
  • Nano Pad;
  • pięć podkładek silikonowych;
  • instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.

Wzmacniacz BA20 wyposażono zaś w:

  • kabel USB typu A-USB typu C (26 cm);
  • interkonekt 4,4 mm (6 cm);
  • Nano Pad;
  • pięć podkładek silikonowych;
  • kątowy wkrętak z zapasowymi śrubami;
  • zestaw wzmacniaczy operacyjnych/buforów;
  • instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.

Konstrukcja

Każdy element pasuje do siebie wzornictwem – urządzenia mają wydłużony kształt przypominający cegiełki. W budowie dominuje aluminium, które zostało wykończone matowo i chropowato, podobnie jak w przypadku Oriolusa 1795. Design jest minimalistyczny, wręcz skromny i surowy, a tym samym raczej profesjonalny, niż efekciarski – widać, że priorytet miała funkcjonalność. Podoba mi się takie podejście, a jednocześnie uważam, że zarówno transport, przetwornik, jak i wzmacniacz nadal prezentują się estetycznie. Nic złego nie można powiedzieć też o jakości wykonania, wszystkie elementy są dopieszczone, a dobre wrażenie robią też wzmocnione gniazda.

Oriolus 1795D jest najbardziej efektowny z całej trójki. Wszystko za sprawą szkła przekładanego aluminium, ponieważ transport Bluetooth został wykonany podobnie do adaptera Oriolus 1795, ale jest od niego znacznie dłuższy, bo ma wymiary zbliżone do modeli BD20 i BA20. Na przeszklonym froncie Oriolusa 1795D jest też niewielki i prosty wyświetlacz OLED, którego brakuje w modelu bez literki “D”. Na prawej krawędzi Oriolusa 1795D znajdziemy cztery przyciski, wbudowany mikrofon oraz otwór do resetu urządzenia, a na dolnej ściance trzy gniazda cyfrowe – koaksjalne i optyczne (oba 3,5 mm), a także USB typu C z diodą. Na spodzie obudowy widać jedynie znaczek czujnika NFC.

Przetwornik BD20 zamknięto w obudowie spiętej z dwóch pokryw i skręconej śrubami za pomocą przedniego oraz tylnego panelu. Na froncie znajdują się dwa przełączniki – włącznik oraz wybór wejścia sygnału (USB/SPDIF), a także dwie diody wskazujące aktywny interfejs, podpisane właśnie jako USB i SPDIF. Z tyłu ulokowano wyjście zbalansowane 4,4 mm oraz niesymetryczne 3,5 mm, wejście SPDIF 3,5 mm, wejście USB typu C oraz przełącznik ładowania (ON/OFF).

Wzmacniacz BA20 ma taką samą obudowę, jak BD20. Tym razem dwa suwaki na froncie odpowiadają za włączanie i wybór wzmocnienia (3 dB, 0 dB, 9 dB), a pierwszemu przełącznikowi towarzyszy także niewielka dioda. W centrum umieszczono wyjścia analogowe 4,4 mm oraz 3,5 mm, a z prawej strony jest duże, wyżłobione pokrętło regulacji głośności, które jest analogowe i obraca się bezstopniowo. Z tyłu BA20 widać podobny komplet złącz i elementów, co w BD20. Tym razem gniazda 4,4 mm oraz 3,5 mm to oczywiście wejścia sygnału, za ładowanie odpowiada USB typu C z diodą, a na środku jest także suwak do wyboru zasilania – z akumulatora lub USB. Tym razem jest on zabudowany, dla bezpieczeństwa nie odstaje od obudowy.

Ergonomia i użytkowanie

Poszczególne elementy zestawu nie należą do najmniejszych i najlżejszych, zapewne nie zmieścimy wszystkiego w kieszeni. To taki stacjonarno-mobilny sprzęt z naciskiem na ten pierwszy przymiotnik, tzn. transport urządzeń nie stanowi problemu, ale służą one raczej do stacjonarnych odsłuchów, np. w hotelu, niż noszenia ze sobą na co dzień. Całość można spakować do walizki podróżnej, by później podłączyć komplet do ultrabooka czy smartfona, przewodowo lub bezprzewodowo. Takie rozwiązanie docenią też minimaliści, osoby, które często się przeprowadzają lub po prostu chcą korzystać z zestawu zarówno na kanapie, jak i przy komputerze.

Podłączanie nie stanowi wyzwania. Poszczególne elementy można ze sobą zespolić Nano Padami, czyli wysoce przylepnymi podkładkami wielokrotnego użytku. Interkonekty z zestawu pozwalają połączyć poszczególne elementy, jak i podłączyć sprzęt do komputerów, ultrabooków czy smartfonów. Świetnie, że producent zastosował wszędzie złącza USB typu C i nie oszczędzał na dodatkowych interkonektach. Dzięki temu nieważne, czy posiadamy DAP-a z USB typu C, odtwarzacz Sony, smartfona z Androidem czy iPhone’a, nie musimy szykować się na dalsze wydatki, wszystkie potrzebne akcesoria są w zestawie. Jeśli, oprócz BD20 i BA20, wyposażymy się dodatkowo także w transport 1795D, to będzie można w ogóle zrezygnować z interkonektów cyfrowych i strumieniować muzykę ze smartfona przy użyciu kodeków AAC, aptX, aptX LL, aptX HD i LDAC za pomocą interfejsu Bluetooth 5.0, także z opcją upsamplingu nawet do 24 bitów i 192 kHz, ponieważ w Oriolusa 1795D wbudowano funkcję SRC (Sample Rate Conversion). Wszechstronność zestawu jest zatem nie do podważenia.

Trochę bardziej skomplikowana jest wymiana samych wzmacniaczy operacyjnych i modułów bufora w modelu BA20, a to ze względu na fakt, że instrukcja z zestawu sztuk testowych jest w języku chińskim, opisy producenta są szczątkowe, a szkice nieczytelne. Nie pomaga także strona internetowa producenta (http://www.mini-audio.com), która jest także po chińsku i zawiera informacje przedstawione w postaci grafik, więc nici z automatycznego tłumaczenia wbudowanego w przeglądarkę internetową. Pomogła mi za to aplikacja Google Translate, która umożliwia wykorzystanie aparatu smartfona do przetłumaczenia zawartości instrukcji.

Ze wzmacniaczem Oriolus BA20 otrzymujemy pokaźny zestaw wzmacniaczy operacyjnych i buforów, który pozwoli wstępnie poeksperymentować bez dodatkowych wydatków. Do dyspozycji są:

  • OPA1611
  • NE5534 By Pass
  • BUF634A
  • 47 Buffer
  • Transistor Buffer
  • PCB Buffer

Fabrycznie wewnątrz wzmacniacza znajdziemy „opki” Texas Instruments OPA1611 oraz bufory BUF634A, które zamocowano na podstawkach DIP8. Producent wyróżnia także kilka innych konfiguracji, jak również prezentuje sposób montowania podwójnych wzmacniaczy operacyjnych (Dual OPAMP), bo i na takowe przewidziano gniazda. Okazuje się jednak, że wewnątrz jest mało miejsca – poszczególne wzmacniacze operacyjne znajdują się blisko siebie, a do tego są ściśnięte pomiędzy potencjometrem a akumulatorem. Odstępy są minimalne, a czasami w ogóle ich brak. Musiałem każdorazowo demontować moduły bufora, by wymienić wzmacniacze operacyjne, inaczej nie dało się ich podważyć pęsetą. Nie na wszystkich kostkach są też odpowiednie oznaczenia, brakuje kropek czy też wcięć, więc trzeba sięgać po instrukcję i dla pewności porównywać elementy ze szkicami, by wpiąć je poprawnie.

Bardzo podoba mi się za to regulacja wzmocnienia wzmacniacza BA20 – jest trójstopniowa (3 dB, 0 dB, 9 dB) i dla bezpieczeństwa rozwiązana tak, że najniższe wzmocnienie jest na środku, średnie na dole, a maksymalne na górze, więc nie przeskoczymy przypadkiem na najwyższy poziom, gdy zbyt mocno przechylimy przełącznik na froncie BA20. Świetnie, że producent o tym pomyślał, to bowiem w sprzęcie o kompaktowych wymiarach, nieodzowne przy tak drobnym przełączniku wzmocnienia.

Wszystkie urządzenia są zasilane akumulatorowo. Oriolus 1795D działa do 20 godzin, przetwornik BD20 do 10 godzin przez SPDIF i do 8 godzin przez USB, a wzmacniacz BA20 do 15 godzin. Świetnie, że nie zabrakło też przełączników pozwalających na wybór źródła zasilania (w BA20) i wyłączenie ładowania (w BD20).

Specyfikacje

Oriolus 1795D:

  • interfejs: USB typu C i Bluetooth 5.0 z NFC
  • obsługa kodeków: SBC, AAC, aptX, aptX LL, aptX HD i LDAC
  • wyjścia: SPDIF optyczne i koaksjalne (3,5 mm)
  • upsampling (SRC): do 24 bit/192 kHz
  • THD+N: 0,001%
  • czas działania: do 20 godzin
  • wymiary: 120 x 55 x 12 mm
  • masa: 105 g

Oriolus BD20:

  • wejścia: 3,5 mm (niesymetryczne) i 4,4 mm (symetryczne)
  • wyjścia: 3,5 mm (niesymetryczne) i 4,4 mm (symetryczne)
  • interfejsy: USB typu C, SPDIF (koaksjalne)
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz
  • obsługa PCM: 16-32 bit/44,1-768 kHz
  • obsługa DSD/DXD: DSD64-512; 24-32 bit/352,8-384 kHz
  • THD+N: 0,001%
  • SNR: 118 dB
  • akumulator: 3000 mAh
  • czas działania: do 10 godzin (SPDIF), do 8 godzin (USB)
  • wymiary 120 x 55,6 x 20,6 mm
  • masa: 175 g

Oriolus BA20:

  • wejścia: 3,5 mm (niesymetryczne) i 4,4 mm (symetryczne)
  • wyjścia: 3,5 mm (niesymetryczne) i 4,4 mm (symetryczne)
  • interfejs: USB typu C
  • akumulator: 4000 mAh
  • czas działania: do 15 godzin
  • wymiary 132 x 55,6 x 20,6 mm
  • masa: 180 g

Wyjście 3,5 mm

  • pasmo przenoszenia: 10 Hz-20 kHz
  • THD+N: 0,0005%
  • SNR: -117 dB
  • moc: 220 mW na 32 Ω
  • przesłuchy: -74 dB
  • impedancja: 0,2 Ω

Wyjście 4,4 mm

  • pasmo przenoszenia: 10 Hz-20 kHz
  • THD+N: 0,0005%
  • SNR: -120 dB
  • moc: 500 mW na 32 Ω
  • przesłuchy: -94 dB
  • impedancja: 0,2 Ω

Brzmienie

  • Słuchawki: Audeze LCD-2 (Double Helix Fusion Complement4), Dan Clark Audio Ether 1.1 (Forza AudioWorks HPC Mk2 i DUM), HiFiMAN Sundara, Sennheiser HD 6XX, Campfire Audio Solaris, Atlas i Andromeda, FiiO FA9, FA7 i FH7, IMR Acoustics R1 Zenith i R2 Red, Oriveti New Primacy, Aune E1, iBasso IT01, Simgot EN700 PRO, TinHiFi P1, Meze Rai Solo
  • DAC/AMP i wzmacniacze: DAART Aquila i Canary II, Burson Playmate Everest, FiiO Q5s (AM3E), FiiO BTR5 i BTR3K, EarStudio ES100 i HUD100, Oriolus 1795
  • DAP: FiiO M15 i M11 Pro, Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX220 (AMP1 MKII) i DX200 (AMP1), OnePlus 7 Pro
  • Okablowanie: Forza AudioWorks Copper Series, Oriveti Affinity, FiiO LC-C, LC-D i LC-RE

USB – Oriolus BD20 i BA20 (standardowa konfiguracja OP1611 i BUF634A)
Odsłuchy rozpocząłem w konfiguracji przewodowej, od zestawu przetwornika ze wzmacniaczem, ale bez dodatkowego transportu Bluetooth, czyli połączyłem ze sobą modele BD20 i BA20 interkonektem 4,4 mm, a całość zasilałem sygnałem z komputera oraz smartfona za pomocą interfejsu USB typu C. Chciałem sprawdzić najpierw jak zestaw sprawuje się przez USB, by później móc ocenić wpływ Oriolusa 1795D przy wykorzystaniu interfejsu bezprzewodowego.

Brzmienie od razu zrobiło na mnie wrażenie od strony technicznej. Słychać, że na pokładzie BD20 jest neutralny, wysoce rozdzielczy i precyzyjny przetwornik Sabre ES9038PRO, a nie ma też wątpliwości, że w fabrycznej konfiguracji BA20 to wydajny wzmacniacz, który nie koloryzuje dźwięku, a wręcz przeciwnie – brzmi techniczne, w sposób zrównoważony, bliski w średnicy, zarysowany, niezwykle precyzyjny, konturowy i twardy. Barw nie brakuje, dźwięk jest nasycony i nieźle wypełniony w basie, ale obie cegiełki faworyzują bardziej analityczne, a mniej podkoloryzowane granie. Bas nie jest podbijany, niska średnica nie jest wypychana, dźwięk jest wyrazisty, klarowny, ale nie wyostrzony. Moim zdaniem BD20 i BA20 oferują transparentne, studyjne brzmienie nastawione na dynamikę i szczegółowość, a także na maksymalną bezpośredniość.

Zaskoczyła mnie scena dźwiękowa, która nie jest zła, a raczej specyficzna. Zazwyczaj zbalansowane tory bardzo mocno separują kanały, co przekłada się na szeroki przekaz, ale często można odnieść wrażenie, że traci na tym centrum, że słuchamy oddzielnie lewego i prawego kanału. Oriolus BD20 i BA20 także rozciągają przekaz, bo stereofonii nie brakuje – duże nagłowne planary lub multi-armatury czy hybrydy brzmią mocno wszerz, instrumenty eksponowane są daleko od uszu. Jednocześnie bardzo dużo dzieje się pośrodku, nie ma wrażenia, że scena jest przełamana w połowie, że oba kanały grają niezależnie, bo dość naturalnie zlewają się one w centrum przestrzeni. Efekt ten jest ciekawy, ale wymaga przyzwyczajenia, ponieważ jednocześnie miałem wrażenie, że scena jest zarówno duża (rozciągnięcie w szerokości), jak i mała (wbicie przekazu w centrum głowy).

Bluetooth – Oriolus 1795D, BD20 i BA20 (standardowa konfiguracja OP1611 i BUF634A)
Następnie odłączyłem USB i wpiąłem w tor Oriolusa 1795D za pomocą kabla koaksjalnego z zestawu, po czym sparowałem system ze smartfonem OnePlus 7 Pro. Korzystałem z kodeka LDAC, który bez najmniejszych problemów aktywował się automatycznie. Od razu wyłączyłem też „ulepszacze” Dolby Audio, które niestety są domyślnie włączone w smartfonach OnePlusa. Wybrałem też upsampling do 192 kHz przyciskiem SRC na Oriolusie 1795D.

Brzmienie nie było identyczne w porównaniu do transmisji przez USB, gdy odtwarzałem muzykę przez Foobara z WASAPI (event). Moim zdaniem dźwięk przez Bluetooth był trochę gorszy, minimalnie gładszy, bardziej miękki i nie aż tak zarysowany, szczególnie w górze pasma. Przez USB, z pominięciem Oriolusa 1795D, brzmienie góry było trochę ostrzejsze, bardziej klarowne. Różnice mogą wynikać z samego interfejsu Bluetooth, jak i aplikacji odtwarzających na smartfonie – korzystałem w jego przypadku z Tidala oraz Foobara2000 w wersji mobilnej. Co innego, że efekt z Oriolusem 1795D był bardziej muzykalny, przyjemniejszy w odbiorze, ale nadal imponujący pod względem rozdzielczości, dynamiki i przestrzeni.

Następnie podłączyłem Oriolusa 1795D do komputera, bo może on działać także jako transport przewodowy za pomocą interfejsu USB typu C. Okazało się, że dźwięk był już bardziej zarysowany, ale nadal gładszy i bardziej muzykalny od bezpośredniego połączenia BD20 z komputerem. Była to jednak pewna wypadkowa – dźwięk był klarowniejszy i bardziej konturowy od trybu Bluetooth, ale jeszcze nie tak zarysowany oraz twardy, jak bez Oriolusa 1795D.

Oriolus BD20 i BA20 – inne konfiguracje OPAMP/Bufor
Mimo że domyślna konfiguracja BA20 przypadła mi do gustu (OPA1611+BUF634A), to musiałem wypróbować też inne konfiguracje. Najpierw wymieniłem TI OPA1611 na TI NE5534, co nie było łatwe i szybkie, bo tak, jak wspominałem, wewnątrz jest dość ciasno. Dźwięk się zmienił – nadal pozostał zarysowany i precyzyjny, ale stał się bardziej masywny, dociążony w średnim basie oraz jednocześnie trochę łagodniejszy w najwyższych oktawach. Brzmienie z TI NE5534 w roli OPAMP-ów stało się po prostu bardziej naturalne, cieplejsze i muzykalniejsze.

Następnie wróciłem do TI OPA1611, bo ich brzmienie bardziej mi odpowiada, by wymienić moduły bufora ze standardowych BUF634A na te określane przez producenta jako 47 Buffer, Transistor Buffer i PCB Buffer. Z tym pierwszym (47 Buffer) dźwięk stał się masywniejszy względem BUF634A, bardziej dociążony w basie, który chętniej wychodził przed szereg. Zestaw brzmiał ogólnie gęściej i masywniej, ale ciągle, dzięki OPA1611, słychać było zarysowaną górę. Taka konfiguracja również mi się spodobała, doceniły ją zrównoważone planary pokroju Etherów 1.1 czy HiFiMAN Sundara, które zabrzmiały bardziej efektownie i obficie w basie.

Wymiana 47 Buffer na Transistor Buffer uspokoiła bas, który nadal był dociążony i zarysowany, ale jakby mniej napompowany. Dźwięk stał się ogólnie trochę bardziej techniczny, twardy i konturowy, ale bez braków w nasyceniu. Przyznaję, że efekt spodobał mi się bardziej od konfiguracji z 47 Buffer, ponieważ brzmienie było nadal muzykalne, ale jakby mniej podkoloryzowane, bardziej naturalne i techniczne. To był niejako złoty środek, wypadkowa dźwięku z BUF634A i 47 Buffer.

Ostatni rodzaj buforów to nie moja bajka – PCB Buffer dziwnie uwypuklił brzmienie średniego basu i niskiej średnicy, które stało się głuche i puste. Bas wybijał się przed szereg, oderwał się od subbasu i było go moim zdaniem za dużo. Dźwięk stracił na równowadze i kontroli, więc wróciłem do konfiguracji OPA1611 z Transistor Buffer, która jest moim zdaniem najbardziej optymalna i uniwersalna, a tym samym mniej techniczna niż z buforami BUF634A. Producent zapewnia jednak, że z niektórymi, wydajnymi OPAMP-ami bufory PCB mogą sprawdzić się świetnie lub ewentualnie można wykorzystać je do wlutowania swoich komponentów.

Oriolus 1795D, BD20 i BA20 – synergia
Właściwie niczym nie trzeba się specjalnie przejmować. Dźwięk jest dość uniwersalny, nie jest skrajnie techniczny, ani maksymalnie muzykalny, a poszczególne aspekty można dostosować ingerując w układ lub rozbudowując tor o Oriolusa 1795D, który jest jakby „umuzykalniaczem”, lekko zmiękcza i wygładza brzmienie. Nieznacznie rzutuje to na jakość sygnału, ale rozdzielczość dźwięku z Oriolusem 1795D w torze nadal mnie satysfakcjonowała.

Słuchało mi się świetnie zarówno planarów (Audeze LCD-2 z Double Helix Fusion Complement4, Dan Clark Audio Ether 1.1 czy HiFiMAN Sundara), jak i doków, którym przydawało się najniższe podbicie w BA20. Co innego, że mocy nadal było dużo, jak na doki, więc czasami ściszałem Oriolusa 1795D za pomocą wbudowanej regulacji lub przetwornik BD20 w systemie operacyjnym. Sygnał nie był też perfekcyjnie czysty – wrażliwe Campfire Audio Andromeda szumiały mniej, niż się spodziewałem, ale nadal trochę za bardzo. Lepiej wypadły np. FiiO FA9 w konfiguracji 32 Ω, które zgrały się świetnie, brzmiały czysto, zaskakiwały rozdzielczością, precyzją i sceną.

Oriolus BD20 i BA20 vs Burson Playmate Everest
Postanowiłem nie opisywać szczegółowo konfrontacji z Bursonem Conductor Virtuoso (jaśniejszym i bardziej przestrzennym), Yulong DAART Aquila (bardziej surowym i trochę chudszym) czy FiiO Q5s (bardziej rozrywkowym, mniej równym), by skupić się na urządzeniu najbliższym technicznie, czyli Bursonie Playmate. To co prawda stacjonarne kombo, ale również umożliwia ono wymianę wzmacniaczy operacyjnych i bazuje na kostce tego samego producenta, czyli mobilnym DAC-u ES9038Q2M, który jest oparty właśnie na wersji ES9038PRO.

Słychać było pewne podobieństwa, czyli jasny i zarysowany dźwięk, wysoce rozdzielczy, przestrzenny i techniczny, czyli taki, jak przystało na przetworniki ESS Technology. Zestaw Oriolusa brzmiał jednak lepiej technicznie, mocniej zarysowywał dźwięk, brzmiał konturowo w basie, niezwykle rozdzielczo w średnicy i precyzyjnie w górze pasma. Każdorazowo Burson Playmate, bez względu na to, czy korzystałem z konfiguracji Everest, Vivid czy Classic, brzmiał gładziej, bardziej miękko i mniej technicznie. Przestrzeń w Bursonie wydawała się być większa, który nie zabudowywał tak centrum sceny dźwiękowej, jak Oriolusy, ale nie było pod tym względem dużej różnicy. Może Burson oferował też mocniejsze nasycenie, brzmiał barwniej, a mniej surowo, ale komplet Oriolusa przekonywał mnie twardszym konturem i czystszym sygnałem. Ponadto wspominane dokanałówki brzmiały znacznie czyściej z zestawu Oriolusa, niż z Bursona.

Podsumowanie

Modele Oriolus 1795D, BD20, jak i BA20 to solidne i bogato wyposażone produkty nastawione na funkcjonalność. Są wzorowo wykonane, wygodne i nie rozczarowują brzmieniem. Oriolus 1795D to sprytne urządzenie, które rozbuduje prawie każdy tor o interfejs Bluetooth, BD20 to świetny, liniowo i technicznie brzmiący przetwornik z ES9038PRO, a BA20 to wydajny wzmacniacz o dość transparentnym charakterze, ale z konfigurowalnym układem, wyposażony w niezły komplet startowy. Urządzenia bronią się i jako zestaw, i niezależnie, ale nie ma wątpliwości, że to produkty stworzone dla siebie, które aż proszą się o połączenie w jedną całość.

Wady? Pewne kompromisy wynikają z mobilności. Interfejsy są ciasne, podobnie jak sockety na „opki” i bufory, więc ich wymiana wymaga cierpliwości. Sygnał nie jest idealnie czysty do wrażliwych dokanałówek, a charakterystyczna scena dźwiękowa z mocno zabudowanym centrum przestrzeni nie każdemu się spodoba. Fani kontrastowej stereofonii, mocnego grania na lewo i prawo, mogą nie dać się przekonać. Nie uświadczymy też wyjścia 2,5 mm, producent konsekwentnie trzyma się standardu 4,4 mm, co jest zrozumiałe.

Moim zdaniem urządzenia Oriolusa dorównują stacjonarnym „klockom”, a są przy tym mobilne i bardziej funkcjonalne. Czy to zaskoczenie? Niekoniecznie. Oriolus BD20 i BA20 to w końcu zestaw z pełnoprawną kostką Sabre, niezależnym zasilaniem i wymiennymi modułami, który kosztuje razem dokładnie tyle, co wspominany Burson Playmate Everest – BA20 wymaga wydatku 1200 zł, a BD20 aż 1800 zł. To nie tanio, ale uważam, że możliwości oraz brzmienie robią wrażenie, a zakup powinien być w pełni satysfakcjonujący. Ja byłem zadowolony i uważam, że Oriolusy BD20 i BA20 zasługują na rekomendację. Trochę mniej przekonywało mnie brzmienie z Oriolusem 1795D, bo stawało się gładsze i miększe, ale to kwestia subiektywna, bo dźwięk był również dobry i tym samym bardziej muzykalny.

Dla Oriolus BD20 i BA20

Zalety:
+ solidne wykonanie
+ dość kompaktowe wymiary
+ intuicyjna obsługa
+ zbalansowany tor z interfejsami 4,4 mm
+ różne wejścia cyfrowe
+ USB typu C
+ przełączniki zasilania/ładowania
+ obsługa zaawansowanych kodeków w Oriolusie 1795D
+ przetwornik z ES9038 w BD20 i wzmacniacz BA20 z konfigurowalnym układem
+ zrównoważone, techniczne, zarysowane i bliskie w średnicy brzmienie z szeroką sceną
+ gładki i nasycony przekaz z Oriolusem 1795D

Wady:
– ciasnota wewnątrz BA20
– mile widziane byłoby wyjście 2,5 mm
– lekki szum na wrażliwych dokanałówkach
– specyficzna scena dźwiękowa

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
yulong

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here