ZuperDAC-S to najnowsze wcielenie miniaturowego przetwornika Zorloo. Nowa wersja ma jeszcze mniejsze gabaryty, posiada wymienne interkonekty cyfrowe i działa w oparciu o 24-bitowy układ Sabre ES9018Q2C. Warto wydać 69 dolarów?

Doceniłem pierwszego ZuperDAC-a, czyli mały przetwornik ufundowany na portalu crowdfundingowym Indiegogo. Poprzednik był zamknięty w obudowie wielkości pendrive’a z wtykiem USB typu A. Nowa konstrukcja jest mniejsza, posiada regulację głośności oraz gniazdo micro USB, więc jest lepiej przystosowana do smartfonów. W czasach agonii wyjścia słuchawkowego w smartfonach takie rozwiązanie może być strzałem w dziesiątkę, szczególnie jeśli ktoś nie ufa interfejsowi Bluetooth.

Wyposażenie

REKLAMA
fiio

ZuperDAC-S jest zapakowany w niewielkie pudełko ze skromnymi grafikami. Do dyspozycji są trzy przewody cyfrowe zabezpieczone materiałowymi oplotami, mierzące po sześć centymetrów. Pierwszy kabel wieńczy wtyczka micro USB, drugi USB typu C, a trzeci USB typu A – rewelacja! Właśnie takiego okablowania często brakuje drogim przetwornikom (np. FiiO Q5), a krótkie interkonekty cyfrowe niełatwo dostać.

Niestety zabrakło przewodu z wtyczką Lightning do sprzętu Apple’a. Nie spodziewałem się tego, gdyż to zazwyczaj Android jest dyskryminowany w sprzęcie audio. Zatem by podłączyć ZuperDAC-S do iPhone’a, potrzebny będzie interkonekt z wtyczką typu A z zestawu oraz dodatkowy adapter USB OTG.

Konstrukcja

Zorloo ZuperDAC-S to najmniejszy przetwornik tego typu z jakim miałem do czynienia. Urządzenie jest długości równej baterii typu AA (paluszek), ale ma kształt prostopadłościanu z zaoblonymi rogami, więc jest węższe. Wykonana z grubego aluminium obudowa mierzy 50 x 15 x 10 mm, a masa to około 10 g. ZuperDAC-S dostępny jest w trzech kolorach: szarym, srebrnym oraz czerwonym. Nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie jakości wykonania i obróbki. Wizualnie jest również świetnie – minimalistycznie, ale nowocześnie.

Obudowa jest jednoczęściowa, a po obu stronach zamocowano złącza w kapslach z matowego tworzywa sztucznego. Na jednym końcu umiejscowiono wyjście słuchawkowe, a na drugim wejście micro USB. Na pokrywie znajdują się dwa okrągłe i płaskie przyciski, których nie było w poprzedniej wersji przetwornika. Minimalnie odstają i są przesunięte w stronę wejścia cyfrowego. Na spodzie dostrzec można białe logo oraz niebieską diodę w dolnej części. To wszystko.

Ergonomia i obsługa

W praktyce ZuperDAC-S sprawdza się dużo lepiej od pierwszej wersji przetwornika z wtykiem USB, który był większy, a by działać ze smartfonami wymagał adaptera USB OTG. Nowa wersja jest aż o 40% mniejsza i lżejsza, a zatem zdecydowanie bardziej poręczna. Wymienne interkonekty są dużo wygodniejsze w użyciu, mimo dosyć sztywnych przewodów. Urządzenie można podłączyć pod port USB komputera, micro USB lub USB typu C w smartfonie, a także złącze typu C w ultrabookach. ZuperDAC-S nagrzewa się podczas działania, ale robi się co najwyżej ciepły.

Przetwornik jest niewielki, choć i tak większy od adapterów z wyjściem słuchawkowym dodawanych do smartfonów takich jak HTC U11, Motorola Moto Z lub Sony Xperia XZ2. W praktyce efekt jest podobny, tj. przetwornik Zorloo zachowuje się jak krótka przedłużka kabla. Prawie go nie czuć, ale czasami można zahaczyć nim o kieszeń – wtedy przypomina o swoim istnieniu.

Rezultaty nie zawsze będą równie dobre. Szkoda, że w samym przetworniku nie zastosowano obustronnego USB typu C, bo zdarza się, że porty USB w laptopie lub micro USB w smartfonie są zamocowane odwrotnie, więc strona z przyciskami trafia na spód. Wtedy dostęp do regulacji głośności jest mniej wygodny, a całość prezentuje się gorzej. Najlepsze rezultaty daje podłączenie ZuperDAC-S do urządzenia z USB typu C – wówczas interkonekt można wpiąć tak, by przyciski regulacji głośności zawsze były na wierzchu.

Sama obecność wbudowanej regulacji głośności to zdecydowany atut – jest ona niezależna od tej systemowej Androida i oferuje 16 poziomów. To niedużo, ale jeśli nawet zabraknie precyzji i pojedynczy skok przełoży się na zbyt wysoką głośności, to zawsze będzie można skorygować moc także za pomocą smartfona. Kilkukrotnie ratowało to sytuację, bez konieczności instalowania dodatkowych aplikacji do precyzyjnego zarządzania głośnością.

Gaduły mogą narzekać na brak obsługi mikrofonu. Po podłączeniu słuchawek z pilotem za ich pomocą nie będzie można prowadzić rozmów, a dodatkowo przestaną także działać przyciski sterowania muzyką.

Specyfikacja

● przetwornik i wzmacniacz: ESS Sabre9018Q2C
● interfejs: USB 2.0
● rozdzielczość: 24-bit/192 kHz
● maksymalna moc wyjściowa: 32 mw+32 mW
● SNR: 120 dB
● THD+N: 0,0005%
● separacja kanałów: 76 dB
● impedancja wyjściowa: <2 Ω
● wbudowana regulacja głośności: 16 stopni
● wymiary; 50 x 15 x 10 mm
● masa: 10 g

Brzmienie

  • Słuchawki: 1MORE H1707, Focal Spirit Professional, Campfire Audio Andromeda i Polaris, Etymotic ER-4PT, Oriveti New Primacy, FiiO F9 PRO, iBasso IT01, Oriveti Basic, Meze 12 Classics
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Burson Conductor Virtuoso (Sabre ESS9018), FiiO Q5, AIM SC808, Leckerton UHA-760, Astell&Kern AK XB10
  • DAP: Astell&Kern AK70 MKII, iBasso DX200, FiiO X5 III, OnePlus 5
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series, Klotz, Oriveti Affinity
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym 24-bit oraz nagrania binauralne

Nie jestem do końca zadowolony z jakości dźwięku, którą oferuje Zorloo ZuperDAC-S. Rozumiem ograniczenia samego formatu urządzenia, jak i jego stosunkowo niską cenę, ale mimo to spodziewałem się wyższego poziomu. Brzmienie jest nadal dobre, przyjemne w odbiorze i relaksujące, ale używanie ZuperDAC-S może… mijać się z celem. Użytkowany przeze mnie smartfon OnePlus 5 brzmi od niego lepiej, ale jest mniej przystępny – mocniej zarysowuje dźwięk, jest twardszy i bardziej klarowny w przekazie, a także bardziej przestrzenny. To jednak jeden z lepiej brzmiących smartfonów na rynku, więc w innej sytuacji ZuperDAC-S może sprawdzać się lepiej. Trochę wyżej od ZuperDAC-S stawiam także pierwszego ZuperDAC-a. Sygnatura nowej wersji nie zmieniła się mocno – to znowu neutralność w muzykalnej domenie, ale tym razem brzmienie jest mniej dynamiczne. Przetwornik Zorloo jest jednak lepszy od układu audio z ultrabooka Lenovo Yoga 720-13, który brzmi niezwykle sztucznie, szczególnie z aktywnym Dolby Atmos.

Niskie tony podpadły mi najbardziej. Na pierwszy rzut ucha wszystko jest dobrze – są one zwarte, masywne i dobrze kontrolowane. Nie zostały mocno podbite, ale słychać pewien akcent w średnim basie. Dół brzmi bardzo miękko, gładko i niestety ma braki w dynamice. Co prawda nie zamula i nie zlewa się zupełnie, ale brakuje mu energii. Brzmi delikatnie, jakby był za ciężki i trochę napompowany. Nie daje się to we znaki w spokojniejszych gatunkach muzycznych, ale tam gdzie potrzeba uderzenia, energii i szybkiego pulsowania efekt jest gorszy. Brzmienie jest nadal rozrywkowe, ale przydałby się mocniejszy atak, szybsze wybrzmiewanie i wygasanie. Poprzednik grał podobnie, ale jednak miał więcej werwy i bardziej zarysowywał brzmienie basu.

Pasmo średnie to znowu neutralność, ale ponownie w gładkim i miękkim wydaniu. Nie jest to dźwięk rysowany twardą kreską, czyli mocny i techniczny, lecz raczej muzykalny i przystępny w odbiorze. Brzmienie jest nadal bezpośrednie, a pasmo bliskie, więc dobrze prezentowane są zarówno żywe instrumenty, jak i cyfrowe sample. Przekaz może wydać się jednak zbyt zmiękczony, nawet lekko mdły, szczególnie dla fanów analityczno-laboratoryjnego dźwięku. ZuperDAC-S ma w sobie dużo spokoju i relaksu – brak tu ostrych krawędzi czy szorstkości, co słychać w brzmieniu gitar, wysokich wokali, smyczków lub ostrzejszych dęciaków. Priorytet miały muzykalność i łagodność.

Góra trochę burzy porządek. W niższym zakresie jest adekwatna brzmieniu średnicy (gładka i miękka), ale w nieco wyższych zakresach słychać pewne wyostrzenie, krótkie podbicie i braki w kontroli. Góra pasma bywa szklista, lekko szeleszcząca. Wysokie tony nadal odpowiednio doświetlają brzmienie, dzięki czemu muzyka jest zawsze jasna. Braki w sopranie dają się we znaki głównie w przekazie hi-hatów lub talerzy akcentujących. Nie jest to góra idealnie czysta i selektywna – talerze nie „cykają” idealnie i nie są metaliczne, a bardziej szumią i szeleszczą.

Scena dźwiękowa jest przeciętna, a separacja kanałów nie zachwyca. Przestrzeń jest kolista i nieznacznie wycofana w okolice ramion. Nadal słychać stereofonię, ale bez mocnego kontrastu pomiędzy lewym a prawym kanałem. Instrumenty eksponowane są zarówno w obszarze głowy, jak i poza nią, ale nie oddalają się mocno od uszu. Separacja jest dobra, a instrumentom towarzyszy sensowna ilość powietrza. Przestrzeń to ogólnie nic spektakularnego, ale tym samym nie ma jeszcze wrażenia totalnej ciasnoty i osaczenia dźwiękiem.

Zorloo ZuperDAC-S i słuchawki

Nie trzeba szukać specjalnej synergii – brzmienie ZuperDAC-S jest neutralne w barwie, więc większość słuchawek powinna zabrzmieć dobrze, o ile akceptujemy gładki i miękki dźwięk. ZuperDAC-S łagodzi kontury oraz uspokaja brzmienie, więc może “uprzystępnić” twardo i technicznie brzmiące słuchawki. Mocy wystarczy na stacjonarne słuchawki nagłowne o sensownej skuteczności. Opisywane urządzenie prawie nie szumi, więc dogada się też z wieloma słuchawkami armaturowymi.

Nie było niespodzianek – wszystkie słuchawki z platformy testowej zareagowały identycznie, tj. zmiękczyły się, wygładziły i uspokoiły. Bardziej technicznie brzmiące armatury zabrzmiały mniej twardo i łagodniej (np. Campfire Audio Andromeda, FiiO F9 PRO), a słuchawki delikatniejsze w brzmieniu takie pozostały (Campfire Audio Polaris, Oriveti Basic, Meze 12 Classics). Słuchawki, które mają czasami słyszalne wyostrzenie zabrzmiały spokojniej i bardziej miękko (FiiO F9 PRO, iBasso IT01, Oriveti New Primacy). Nie ma jednak co liczyć na topowe osiągi w słuchawkach z wysokiej półki – Andromedy, Polarisy, F9 PRO lub 1MORE H1707 nie pokazały pełni swoich możliwości.

Podsumowanie

Zorloo ZuperDAC-S punktuje wymiarami i funkcjonalnością. To uniwersalny układ audio, który posiada wygodne interkonekty, wbudowaną regulację głośności i sporo mocy. Urządzenie bez problemu działa ze smartfonami, a będzie też współpracować z laptopami. Może stanowić także remedium na znikające ze smartfonów gniazda słuchawkowe oraz na niedostatki mocy w urządzeniach mobilnych. Podoba mi się też czysty sygnał, co docenią właściciele skutecznych słuchawek armaturowych.

Brzmienie jest dobre, ale to nic specjalnego. Być może wymagam za dużo, ale liczyłem na wyższy poziom względem poprzednika, którego ceniłem. ZuperDAC-S brzmi bardzo podobnie do starszego modelu, ale pierwsza wersja oferuje trochę wyższą dynamikę niskich tonów. Nowy model często wydaje się być ospały, zbyt zmiękczony i wygładzony. Jak dla mnie dźwięk jest za bardzo mdły, ale jeśli gustujemy w łagodności, nie lubimy konturowego grania o mocnym uderzeniu i wolimy zrelaksować się ze spokojniejszą muzyką, to ZuperDAC-S może być dobrym wyborem. W przypadku smartfonów lub laptopów o słabej jakości dźwięku i niskiej mocy, mini-przetwornik Zorloo może zdecydowanie poprawić sytuację. Podczas odsłuchów z ultrabooka wolałem korzystać z niego, ale już bardziej pasowało mi brzmienie mojego smartfona OnePlus 5.

Aktualnie ZuperDAC-S jest dostępny w przedsprzedaży za 69 dolarów, a sprzedaż będzie realizowana w maju tego roku. Wybór zależy od preferencji – zakup ZuperDAC-S może być satysfakcjonujący. Dźwiękowo wolę poprzednika, a zamiast ZuperDAC-S wybrałbym także adapter Bluetooth FiiO BTR1.


Zalety:
+ wygodne i solidne interkonekty
+ miniaturowe wymiary
+ prostota obsługi
+ dobra ergonomia
+ wbudowana regulacja głośności
+ czysty sygnał, muzykalne brzmienie o neutralnej barwie, gładkie i relaksujące w lekkiej muzyce
+ skondensowana scena, ale dobre proporcje przestrzeni, niezła separacja i napowietrzenie

Wady:
– brak przewodu Lightning w zestawie
– gniazdo micro USB w przetworniku zamiast portu USB typu C
– zbyt wygładzone i miękkie, a wręcz rozmyte brzmienie o przeciętnej dynamice basu
– pewne braki w kontroli sopranu
– brak obsługi mikrofonu i pilota w słuchawkach

Sprzęt dostarczył:

REKLAMA
fiio

1 KOMENTARZ

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here