FiiO SP3 to debiutanckie głośniki aktywne azjatyckiego producenta. Wyposażono je w 3,5-calowe przetworniki nisko/średniotonowe z karbonowymi membranami oraz 1-calowe wysokotonowe z jedwabnymi kopułkami. Uwagę zwracają metalowe obudowy, wymienne podstawki oraz podświetlenie RGB.

FiiO rozbudowuje portfolio o nieszablonowe produkty. Po nietuzinkowym all-in-one R7 i wysokoomowych słuchawkach wokółusznych FT3, przyszła pora na interesujące głośniki, czyli SP3. Co w nich specjalnego? Głośniki są kompaktowe, cechują się dwudrożną konstrukcją, posiadają aktywne zwrotnice, duże tweetery i porty basowe ze specjalnymi tunelami. Wrażenie robią też metalowe obudowy z wielokolorowym podświetleniem oraz silikonowymi podkładkami.

REKLAMA
fiio

Wątpliwości budzi za to cena modelu SP3, która wynosi aż 1699 zł. Może nie jest to wyjątkowo wygórowana kwota, bo w sprzedaży z łatwością znajdziemy droższe głośniki audiofilskie czy do zastosowań profesjonalnych, niemniej w tej cenie można mieć już większe monitory studyjne lub nawet zestaw mniejszych monitorów wraz z subwooferem. Ponadto tytułowe głośniki nie są niezależne, czyli nie posiadają wbudowanego przetwornika cyfrowo-analogowego. FiiO SP3 muszą więc bronić się brzmieniem…

Wyposażenie

Zestaw zawiera:

  • kabel analogowy 2x RCA-3,5 mm (długość 100 cm);
  • kabel połączeniowy (długość 155 cm);
  • zasilacz 24 V/4,16 A (długość 120 cm + 40 cm);
  • płaskie i kątowe podstawki;
  • instrukcję obsługi.

Okablowanie jest zaskakująco wysokiej jakości. Przewody są grube, zostały zabezpieczone solidnym oplotem oraz wyposażone w metalowe wtyczki i opaski z rzepu. Gorzej prezentuje się zewnętrzny, stuwatowy zasilacz, czyli zwyczajna kostka z kablami w sztywnej izolacji.

Konstrukcja

Wzornictwo początkowo mnie nie przekonało, ale na żywo głośniki wyglądają mniej kosmicznie, niż na grafikach producenta. Pofalowane obudowy w rzeczywistości nie rzucają się w oczy, a membrany z włókien węglowych są na tyle ciemne, że z większej odległości sprawiają wrażenie jednolitych. Z kolei podświetlenie RGB jest dość subtelne, bo diody rozświetlają jedynie szczeliny pomiędzy obudowami a silikonowymi podstawkami.

 

Lekko pękate obudowy zostały odlane z aluminium, więc głośniki są dużo bardziej masywne od plastikowych lub drewnopodobnych modeli. W ich podstawach znajdują się dyfuzory podświetlenia, które zostały wyprofilowane tak, żeby zapierały się o nie silikonowe podkładki z zestawu. Na frontach są oczywiście przetworniki średniotonowe z odkrytymi membranami, które zostały wykonane z włókien węglowych. Z kolei przetworniki wysokotonowe z jedwabnymi kopułkami zabezpieczono maskownicami.

Szczyt oraz boki pozostały puste, więc cały interfejs wylądował z tyłu aktywnego głośnika, domyślnie prawego. Znajdziemy na nim dwa pokrętła, trzy przyciski, jeden przełącznik, otwór bass-reflex oraz szereg gniazd. W górnej części są wejścia sygnału, realizowane za pomocą dwóch złącz RCA lub jednego 3,5 mm, a w dolnej gniazdo zasilania oraz ośmiopinowe wyjście na drugi głośnik. Pasywny, czyli lewy głośnik posiada tylko wejście 8-pin oraz otwór bass-refleksu.

Jakość wykonania… rozczarowuje. Aluminiowe i niezwykle masywne obudowy powodują opad szczęki, ale niestety zostały one kiepsko spasowane, bo fronty są wyraźnie przekrzywione, co dotyczy obu głośników. Ponadto pokrętło głośności okręca się topornie, gdy to od regulacji basu stawia niewielki opór, a do tego lekko przyciera na początku skali… Mam nadzieję, że to specyfika egzemplarza testowego lub producent wyeliminuje wady w nowszych partiach produkcyjnych, bo w głośnikach tej klasy coś takiego jest nieakceptowalne.

Ergonomia

Podstawy głośników są niewielkie (ok. 13 x 13 cm), a obudowy dość niskie (ok. 16,5 cm), więc SP3 zajmują mało miejsca i powinny zmieścić się na każdym biurku. Ograniczeniem w przypadku większego mebla może być jednak kabel łączący oba głośniki, który mierzy około 160 cm. Niemniej tak małe głośniki nie powinny być rozstawiane wyjątkowo szeroko, więc nie stanowi to specjalnego problemu. Nie narzekałem też na ogólną stabilność, bo w końcu prawy głośnik waży 1,8 kg, lewy 1,6 kg, a ich podstawki są silikonowe. Szkoda tylko, że nie są one magnetyczne – podkładki nie trzymają się podstaw, a jedynie o nie zapierają.

W trakcie testów korzystałem głównie z kątowych podkładek, które odchylają fronty o 7°. Te płaskie przydadzą się jedynie, gdy głośniki zostaną rozstawione na statywach biurkowych lub półkach, ponieważ SP3 niespecjalnie nadają się do nagłaśniania większego pomieszczenia – to raczej głośniki bliskiego pola. Zresztą zalecenia producenta też o tym świadczą – głośniki najlepiej rozstawić na planie trójkąta, zwrócić je w swoim kierunku obracając o 30° i słuchać w odległości 50-100 cm. FiiO sugeruje także zachowanie 20-centymetrowej odległości od ściany, co również nie zaskakuje, zważywszy na to, że bass-refleksy są z tyłu.

Obsługa mogłaby być jednak wygodniejsza, bo pokrętła zostały umieszczone z tyłu aktywnego głośnika. Znajdują się one blisko prawej krawędzi, więc jest do nich stosunkowo łatwy dostęp. Niemniej i tak wolałbym wnękę z pokrętłami z boku głośnika, ale zakładam, że to problematyczne w przypadku takich maleństw. Szybko zatem przełączyłem źródło sygnału w tryb przedwzmacniacza i zacząłem regulować głośność za jego pomocą, żeby nie musieć sięgać za głośnik. Najpewniej taki był zamysł producenta, ponieważ w materiałach promocyjnych SP3 często pozują obok modelu R7, czyli pionowego urządzenia all-in-one.

Użytkowanie

Niektóre rozwiązania zasługują na pochwały. Świetnie, że na prawym głośniku jest przełącznik, który pozwala zamienić kanały. Dzięki temu aktywny głośnik może znaleźć się zarówno z prawej, jak i lewej strony wedle preferencji. Teoretycznie wystarczy podłączyć wtyczki RCA na opak, ale należy pamiętać, że FiiO SP3 posiadają także wejście 3,5 mm. Do przełączania wejść przewidziano dedykowany przycisk, a kabel z zestawu można wykorzystać w obu scenariuszach, bo jest on wyposażony we wtyczki 2x RCA, jak i 3,5 mm. Dzięki niemu podłączymy głośniki do laptopów, odtwarzaczy, jak i stacjonarnych kombo czy dedykowanych przetworników.

Wbudowane diody budzą wątpliwości. Nie jestem fanem podświetlenia RGB, ale doceniam tę funkcję, gdy jest dobrze zaimplementowana. Nie mogę tego powiedzieć o diodach w SP3 – są one ciemne, nierównomierne i dają naprawdę ograniczone możliwości. Do wyboru jest tylko kilka kolorów, które pulsują lub płynnie się zmieniają i to wszystko. Zatem określenie podświetlenia mianem „RGB” jest mocno na wyrost. Na szczęście światełka można wyłączyć po przytrzymaniu dedykowanego przycisku do zmiany efektów, ale trzeba to robić za każdym razem po odcięciu zasilania… Wolałbym więc, żeby podświetlenia w ogóle nie było.

Szkoda, że zabrakło Bluetootha. Producent zapewne uznał, że nabywca i tak podłączy głośniki do źródła z funkcją odbiornika Bluetooth, co jest wysoce prawdopodobne. Niemniej dzisiaj interfejs Bluetooth oferują nawet podstawowe monitory studyjne, które swoją drogą posiadają zarówno wejścia niesymetryczne, jak i zbalansowane, których w FiiO SP3 także nie uświadczymy. Wbudowany przetwornik USB czy zaawansowany korektor dźwięku także pozostają w sferze marzeń. Zatem chętnie poświęciłbym podświetlenie RGB, wymienne podkładki i bajeranckie kable na rzecz wyższej funkcjonalności.

Specyfikacja

  • system: 2.0
  • konstrukcja: dwudrożna
  • przetworniki: nisko/średniotonowe (3,5 cala) + wysokotonowe (1 cal) + bass-reflex
  • moc: 2x 30 W i 2x 10 W
  • częstotliwość podziału zwrotnicy: 3,4 kHz
  • pasmo przenoszenia: 65 Hz-20 kHz
  • impedancja: 8 Ω
  • czułość: 85 dB
  • THD: 0,02%
  • przesłuchy międzykanałowe: 84 dB
  • SNR: 96 dB
  • wejścia sygnału: 2x RCA i 3,5 mm
  • wymiary: 165 x 132 x 130 mm
  • masa: 1,8 kg + 1,6 kg

Brzmienie

FiiO SP3 nie zawodzą brzmieniem. Dźwięk wydaje się dobiegać ze znacznie większych głośników, a wrażenie potęguje także duża moc – na co dzień wystarczało mi 20-30% skali głośności. Brzmienie można określić jako głębokie, energiczne, bezpośrednie i szczegółowe, ale jednocześnie niewyostrzone. Głośniki są więc bez wątpienia muzykalne, mnie słuchało się ich z czystą przyjemnością. O perfekcji nie ma jednak mowy, ale jest to zrozumiałe – mowa o kompaktowych głośnikach, które i tak momentami wydają się oszukiwać fizykę.

Według specyfikacji SP3 przenoszą częstotliwości od 65 Hz. W praktyce membrany zaczynają wibrować już przy 20 Hz, a zakres 40 Hz jest słyszalny, więc dolne zakresy nie zostały zupełnie wycięte. Niemniej najniższe składowe nie są reprodukowane czysto, bo słychać lekkie charczenie. Sytuacja poprawia się od 60 Hz wzwyż, bo wtedy bas zaczyna rozbrzmiewać pełniej i swobodniej. Według mnie niskie tony są zróżnicowane, kontrolowane i dynamiczne – szybko uderzają, sprawnie wygasają i są odpowiednio podtrzymywane, gdy wymaga tego muzyka. Ponadto bas nie dudni i nie zalewa pozostałych instrumentów, nawet na maksymalnym poziomie (0 dB).

Moim zdaniem najlepsze efekty uzyskamy ustawiając poziom basu na połowę skali (-4 dB) i ustawimy głośniki niedaleko ścian lub rogu pomieszczenia, zachowując około 20-centymetrowy dystans od bass-refleksów. Na większym biurku, gdy głośniki znajdowały się dalej, brzmienie było mniej głębokie i już nie tak efektowne, ale nadal muzykalne. W otwartej przestrzeni lub po maksymalnym zredukowaniu basu (-8 dB) brzmienie stanie się bardziej płaskie, jakby monitorowe. W praktyce różnice są dość subtelne – zakres regulacji basu jest tak naprawdę wąski.

Pasmo średnie jest bezpośrednie, lekko ciepłe i barwne. Średnica sprawia wrażenie gładkiej, ale nie jest zmiękczona ani tym bardziej rozmyta. Nadal słychać zarysowany kontur dźwięku, instrumenty są przekazywane precyzyjnie i w sposób zróżnicowany. Zarówno niższe, jak i wyższe głosy nie znikają w tle, co docenią także kinomani oraz gracze. Wyższy zakres średnicy jest obecny, ale nie dominuje nad niższym, stąd nie ma mowy o dźwięku agresywnym czy męczącym. Nie odebrałem też średnicy, jako brzmiącej kartonowo, ale nie powiedziałbym, że pasmo to jest naturalne – słychać, że strojenie to zasługa DSP, bo daje się wychwycić lekko cyfrowy nalot.

Wysokie tony to atut FiiO SP3. Pasmo to jest klarowne, bezpośrednie i satysfakcjonująco czyste – SP3 nie brzmią piaszczyście czy ziarniście, więc można liczyć na klarowne gitary solowe, dźwięczne instrumenty dęte oraz metaliczne talerze perkusyjne. Co ciekawe sopran rozbrzmiewa swobodnie, ale pozostaje łagodny – głośniki nie syczą i nie kłują nawet w gorzej zrealizowanej muzyce. Niemniej ani razu nie miałem wrażenia, że w sopranie jest roll-off, że muzyka jest zgaszona czy przyciemniona. Byłem też zadowolony z kultury pracy SP3 – tweetery tylko nieznacznie szumią, co trudno wychwycić z typowej odległości w warunkach domowych.

W praktyce SP3 zachowują się jak monitory bliskiego pola – tzw. sweet spot wypada rzeczywiście w odległości mniej więcej 1 metra od frontów. Same głośniki mogą być rozstawione zarówno wąsko, tuż przy monitorze, jak i w rogach większego biurka – przekaz pozostaje spójny. Można także liczyć na niezłą stereofonię, chociaż priorytet ma głębia, bo pierwszy plan jest lekko odsunięty od słuchacza. Instrumenty są też eksponowane po łuku, a wydają się rozbrzmiewać znacznie powyżej linii samych głośników, więc holografia nie rozczarowuje. Nie stwierdziłem też problemów z separacją instrumentów i nie brakowało mi dystansu pomiędzy nimi.

FiiO SP3 – synergia
FiiO SP3 nie są wybiórcze – reagują na charakter przetworników, ale zgrywają się z przeróżnymi źródłami. W trakcie testów podłączałem je zarówno do przetworników różnej klasy, jak i odtwarzaczy przenośnych. Brzmienie było czasami klarowniejsze i bliższe neutralności, innym razem cieplejsze i trochę łagodniejsze, ale zawsze satysfakcjonowało. Ponadto SP3 potrafią przyjąć duże napięcie, tzn. nie przesterowują się z wydajnymi przetwornikami, co nie jest takie oczywiste w przypadku standardowych głośników konsumenckich.

Podsumowanie

FiiO SP3 nie są banalnymi głośnikami 2.0. Świadczą o tym niezwykle masywne obudowy z aluminium, podświetlenie RGB czy regulowane odchylenie. Nie spodziewałem się w zestawie tak solidnych kabli, a pozytywnie oceniam także dwa wejścia analogowe oraz przełącznik kanałów, dzięki którym to my decydujemy, z której strony znajdzie się aktywny głośnik. Ostatecznie do gustu przypadło mi także wzornictwo, a brzmienie momentalnie mnie przekonało – jest bliskie równowagi, ale dość pełne w basie, barwne i przystępne w odbiorze. Scena dźwiękowa jest także imponująca, zważywszy na kompaktowe wymiary głośników.

Mam jednak sporo zarzutów. Obudowy egzemplarza testowego został kiepsko spasowane, a opór pokręteł budzi wątpliwości – potencjometr głośności stawia zbyt duży opór, a ten od korekcji basu zbyt mały. Podświetlenie RGB jest mocno ograniczone, a diod nie można wyłączyć na stałe. Ogólna funkcjonalność jest niska – zabrakło DAC-a USB, interfejsu Bluetooth czy wejść zbalansowanych. Szkoda, że podstawki silikonowe nie są mocowane magnetycznie lub na zatrzaski.

FiiO SP3 kosztują 1699 zł. Jeśli zależy nam przede wszystkim na brzmieniu, to zakup powinien być udany. Uważam jednak, że głośniki powinny być tańsze lub producent mógł zrezygnować z bajerów, by zredukować cenę. Generalnie FiiO SP3 broniłyby się samą jakością dźwięku – nie potrzeba im takich kabli, pseudo-podświetlenia RGB czy wymiennych podstawek. Mam wrażenie, że producent niepotrzebnie skomplikował produkt.

Warto też wziąć pod uwagę, że nie brakuje alternatyw – w tej cenie można mieć większe monitory pokroju Adam Audio T7V, KRK Rokit RP5 G4 czy Yamaha HS-5. Dostępne są także kompaktowe IK Multimedia iLoud Micro Monitor czy szereg modeli marki Presonus, do których można dokupić subwoofer Eris Sub8 i nadal zmieścić się w budżecie. Zatem mimo iż świetnie słuchało mi się FiiO SP3, to głośniki pewnie nie byłyby moim pierwszym wyborem.

Zalety:
+ bogate wyposażenie
+ aluminiowe obudowy
+ ciekawe wzornictwo
+ regulowane odchylenie
+ dwa wejścia analogowe
+ korektor basu
+ przełącznik kanałów
+ multum mocy
+ muzykalne, barwne, lekko ciepłe brzmienie
+ spora scena dźwiękowa

Wady:
– problemy z jakością wykonania
– ograniczone podświetlenie RGB
– niska funkcjonalność

Sprzęt dostarczył:

fiio

REKLAMA
hifiman

DODAJ KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj