Specyfikacja


  • procesor C-Media 6632A, odbiornik SPDIF Texas Instruments PCM9211, przetwornik Analog Devices AD1955
  • wzmacniacze operacyjne 6 x ADI 827SQ (ceramics) (po dwa na konwersję I/V, LFP i bufor), wyjście słuchawkowe DC serveo 2 x NJRC Muses 02 i 2 x TI LME496000 (single end) i DC servo 4 x TI OPA2227P i 4 x TI LME496000 (balanced)
  • wyjście liniowe 100 Ohm, słuchawkowe 10 Ohm
  • SNR -117 dB
  • THD -105 dB, 0,005%
  • pasmo przenoszenia 10 Hz – 48 kHz (-3 dB, 24/192)
  • napięcie 4 Vrms (balanced), 2 Vrms (unbalanced), wyjście słuchawkowe 7 Vrms (balanced i unbalanced)
  • maksymalny pobór mocy 17,5 W
  • obsługa DSD64 i DSD128 (natywna) do 96 kHz (USB 1.0), 192 kHz (USB 2.0)
  • SPDIF, AES/EBU do 192 kHz

Producent niczego nie ukrywa, podaje jeszcze więcej danych. Wiadomo też jak zorganizowano układ elektroniczny – nie oszczędzano. Między innymi: oba kanały mają oddzielne zasilanie, poszczególne sekcje są na oddzielnych płytach PCB, zastosowano podwójny DAC.

REKLAMA
yulong

Brzmienie



Platforma testowa

  • Słuchawki: Shure SRH1440, AKG K612 Pro, AKG K551, Focal Spirit Professional, Etymotic ER-4PT (ER-4S), Etymotic HF3, HiFiMAN RE-400
  • DAC/AMP i wzmacniacze: Hegel HD12 DSD, ODAC i O2, iFi Audio iDAC oraz iCan, Leckerton UHA760
  • DAP: iBasso DX90 (FW 2.1.0L i Rockbox)
  • Interkonekty: Forza AudioWorks Copper Series
  • Muzyka: wiele gatunków, różne realizacje, w tym baza WiMP HiFi, 24 bit oraz nagrania binauralne

essence3
Asus Essence III to sprzęt dla audiofila i tak też został zestrojony. To podkoloryzowane brzmienie, ciepłe, gęste, dociążone – „analogowe” w charakterze, lekko przyciemnione (przez mocne czarne tło i łagodniejszy sopran), nastawione na relaks, rozrywkę z klasą. Akcentowane są pewne niuanse dźwięku, podkreślane jego walory. To nie studyjna „deska”, płaskie, wierne i neutralne brzmienie, ani żyletkowata góra, a „czarujące” granie. Nie jest to dalekie odstępstwo od równowagi, ale koloryzacja jest słyszalna, za to w świetnym stylu. Brzmienie jest eleganckie, nasycone, wypełnione, „rasowe” – z charakterkiem. Ogólnie położono większy nacisk na niższe pasma, niż górę. Bas i niska średnica są mocniejsze niż wyższy środek czy sopran. Kreowane są duże źródła pozorne i są one kształtne. Brzmienie jest bezpośrednie, zróżnicowane w ekspozycji, mocno zarysowane, wyraźne w średnicy, zadziorne, ale z dużą ilością detali.

Asus Essence III jako DAC/AMP (single-ended)

Powyższy opis ogólny tyczy się także funkcji słuchawkowego kombo. To granie ciepłe, masywniejsze w dole, w midbasie. Brzmienie jest soczyste, obfite, ale nie ma wygładzenia, „wymuskania” dźwięku, posłodzenia. Jest zadziornie, kiedy trzeba ziarniście lub piaszczyście. Asus nie idealizuje dźwięku, nie zaokrągla trąbek, gitar, nie wygładza wokali, nie dodaje sterylności. Nie jest mdło, brzmienie rysowane jest mocno i wyraźnie, precyzyjnie. Mimo zagęszczenia, dociążenia basu, nie ma mulenia, rozmywania. Brzmienie trzymane jest w ryzach, kontrolowane, ale nie słychać sztywnego zdyscyplinowania. Dźwięk jest przede wszystkim muzykalny, ale detali nie brakuje. Brzmienie jest odpowiednio dynamiczne, towarzyszy mu wyraźne czarne tło, sygnał jest czysty, a instrumenty wyraźnie prezentowane kontrastowo do tła. Nie jest to jednak granie wyjątkowo szybkie – czuć jego ciężar, masę, długo wybrzmiewa, nie spieszy się. Bas jest obfity, spokojniejszy, lekko się przelewa. Nie jest to punktowe uderzenie i szybkie wygasanie – bas chce pokazać swoje walory, „dłużej zostaje” w muzyce.

Pierwszy plan pozostaje bardzo blisko – nie ma dystansu do muzyki, a brzmienie jest jednak łagodniejsze, z delikatniejszą górą. Dźwięk nie jest oderwany gdzieś daleko od słuchacza, nie trzeba go w scenie słuchać. Essence III trochę się narzuca – ustawia instrumenty bardzo blisko, są one duże – zajmują swoje określone miejsce, przestrzeń. Nie brakuje jednak powietrza, separacja jest bardzo wyraźna, a pozycjonowanie instrumentów zróżnicowane we wszystkich płaszczyznach. Scena wydaje się jednak być prezentowana lekko od przodu – obszar ramion jest zapełniony, dźwięk może dochodzić jakby z tyłu głowy, ale więcej dzieje się od frontu. Nie ma efektu grania z pleców, a przed słuchaczem. Nie dla fanów „hangaru” lub „stadionów” w scenie. Szerokości nie brakuje, całość jest rozciągana w stereofonii, ale z bliskim pierwszym planem ma się uczucie bycia w centrum muzyki. Dźwięk prezentowany jest bezpośrednio, dobitnie – muzyka nie wybrzmiewa gdzieś obok, nie jest tłem, a sednem.

Co w funkcji DAC/AMP można opisywanemu Asusowi zarzucić? Bas jest czasami zbyt leniwy, to bardziej tłusta prezentacja, ale też kwestia preferencji – można to odebrać jako pewien brak dynamiki. Ja chciałbym trochę większego kopa w niskich tonach, bo subbas też wydaje się być słabszy. Pierwszy plan mógłby być dla mnie również minimalnie dalej – lubię pewien dystans do frontu prezentacji. Essence się tutaj nie cacka, wręcz narzuca się muzyką. Na słuchawkach, którym brakuje szerokości i same są bezpośrednie scena może wydać się mała.

Bardzo dobrze słuchało mi się na opisywanym sprzęcie jazzu, rocka, metalu, elektroniki. Najlepiej było tam, gdzie potrzeba było dopełnienia, masy, ciężaru (nawet chudsze słuchawki brzmiały masywnie i gęsto). Sprzęt może być uniwersalny, chyba że potrzeba mocnego, ostrzejszego, bardziej syntetycznego brzmienia, co może być trudne do osiągnięcia z Essence III. Przy studyjnych przetwornikach Asus może wydać się „misiowaty”, jest jednak ciepły, a bas wydaje się być mocniejszy w midbasie niż subbasie. Pasowało to Etymotic ER-4S, Shure SRH1440 (bardzo dobre połączenie), AKG K612 Pro i AKG K551. Mniej sprawdziło się to w przypadku Focali Spirit Professional (które lubią odwrotne brzmienie). Polecam pod Essence III słuchawki Beyerdynamic serii Tesla, Sennheisery HD800, HiFiMAN-y HE-400 i HE-500, Audeze LCD-X oraz XC, ogólnie neutralne/jaśniejsze słuchawki. Obawiam się, że z takimi Audeze LCD-2 lub LCD-3 mogłoby być już zbyt gęsto i zbyt ciemno w górze.

Asus Essence III jako DAC (unbalanced)

Z wyjścia DAC-a testowany Asus oferuje lekko ciepłe brzmienie, ale szybsze, bardziej zrównoważone i surowe – nadające się do obrobienia przez resztę toru. Jest bardziej płasko, szerzej w scenie. Zwiększony jest dystans do pierwszego planu.

DAC ma wyraźną średnicę, analogową, często ziarnistą, twardszą i mocniej zarysowaną. Ponownie nie ma posłodzenia, wygładzenia, rozmycia – dźwięk ma wyraźne krawędzie, twardość. Jest mniej soczyście i obficie, ale dalej gęsto, z wypełnieniem midbasu. Ponownie najniższe składowe basu i wysoki sopran wydają się łagodniejsze. Wypycha to w pewien sposób średnicę, dodaje dźwięku naturalności. Przetwornikowi daleko do sztucznego i syntetycznego brzmienia, nawet cyfrowe realizacje (np. elektroniki lub nowego metalu) stają się cieplejsze i gęstsze w średnicy. Dla mnie w tej funkcji Asus ma większego kopa, jest szybszy, bardziej angażujący. Podoba mi się także większy dystans do pierwszego planu, prezentowanie muzyki od przodu, ale z mocniejszą stereofonią. Brzmienie było bardziej energiczne, angażujące.

Essence III świetnie spisał się z Schiitem Valhallą 2. To neutralny/jasny wzmacniacz o mocniejszej górze, szerokiej scenie i sporym napowietrzeniu. Połączenie dostało masy, wypełnienia, ciepła – Valhalla 2 bywa chłodna, trochę matowa. Wzmacniacz lampowo wygładził też kontury Asusa – to bez wątpienia synergiczne połączenie. Trochę gorzej było z Heedem Canamp II, który sam w sobie ma trochę ciepełka, mocną średnicę i wyraźne, twarde rysowanie dźwięku – tutaj efekt był bardziej intensywny. Essence III polecam łączyć ze wzmacniaczami neutralnymi/jasnymi w stylu Bursona Soloist SL lub Conductor SL czy NuForce’a HA-200 (można podłączyć dwa w trybie zbalansowanym).

Asus Essence III jako AMP (unbalanced)

Podłączenie pod wzmacniacz Asusa przetworników opartych na Sabre – ODAC-a, iFi iDAC oraz odtwarzacza iBasso DX90 z oprogramowaniem Rockbox dało równiejsze brzmienie niż z przetwornika wbudowanego: bardziej analityczne, mniej nasycone. Góra była mocniejsza, brzmienie jaśniejsze, bas chudszy, ale pozostało pewne ciepełko, mocno zarysowane tony średnie, wyraźny kontur dźwięku. Etymotic ER-4S zabrzmiały jednak bardziej analitycznie, bliżej swego neutralnego charakteru, stały się bardziej surowe, suche i chudsze niż w porównaniu do brzmienia Asusa w funkcji DAC/AMP. Shure SRH1440 także pokazały się od ostrzejszej, jaśniejszej i chłodniejszej strony. Przypasowało to także Focalom Spirit Professional, dla których góry z przetwornika wbudowanego było za mało. Wciąż słychać było mniejszy subbas, przesunięcie w stronę midbasu, pewną archaiczność średnicy, mocną kreskę w dźwięku.

Wbudowany wzmacniacz to bardzo dobry poziom. Z zewnętrznym da się wyciągnąć więcej, ale nie jest to sekcja na doczepkę, a pełnoprawny wzmak o kontrolowanym, wyważonym charakterze, bez ostrości, syntetyczności z bliską średnicą ze stereofoniczną sceną. Dla odmiany można śmiało podłączyć pod Essence III przetwornik o alternatywnym brzmieniu. Wzmacniacz ma też sporo mocy, więc nawet bardziej wymagające słuchawki dadzą radę. Nie miałem możliwości sprawdzenia opcji zbalansowanej, ale to również kusi do eksperymentowania z Asusem w funkcji autonomicznego wzmacniacza.

Asus Essence III i inne przetworniki

Przetwornik Asusa ma odmienną prezentację od MyTeka Stereo192-DSD DAC, to krystaliczne brzmienie Sabre, mocno zarysowane, neutralne – dla wielu jasne, chude i bez duszy. MyTek to narzędzie pracy, analityczny sprzęt, bezwzględny, precyzyjny, Asus to muzykalność, podkoloryzowanie, ciepło, gęstość – audiofilska wizja. To właściwie dwa światy.

Heed Dactilus III to również dociążenie, gęstość, masywność, ale także mocniejsze góra i bas aniżeli średnica, gładszy przekaz. Asus jest cieplejszy, ma mocniejsze średnie, bardziej ziarnisty przekaz, mniej obfity, ale bliżej naturalności. Matrix X-SABRE to brzmienie równiejsze, bardziej neutralne, ale też wygładzone, posłodzone, podkoloryzowane, muzykalne, bardzo łagodne. Essence III ma więcej charakteru, mocniej rysuje brzmienie i podkreśla średnicę – jest bardziej klasyczny. Bliżej Asusowi do brzmienia Audiolab M-DACa, który jednak miał mocniej rozciągnięty bas oraz mniej podkoloryzowane brzmienie.

Najciekawszym porównaniem był Hegel HD12 – najnowszy przetwornik ze wzmacniaczem słuchawkowym od Norwegów. Hegel to także inna wizja dźwięku, bardziej neutralna, ale również w muzykalną stronę, ale z różnicą jakościową. Ta konfrontacja będzie zawarta w teście Hegla, który niedługo opublikujemy, a wywarła ona wpływ na mój dźwiękopogląd, zaskoczyła mnie.

Podsumowanie



Świetny design, wzorowe wykonanie, bogate wyposażenie, wysoka funkcjonalność i czarujące brzmienie, ciepłe, masywne, gęste efektowne, ale z klasą – to najkrótszy opis sprzętu Asusa. Trzeba do tego dodać problemy ergonomiczno-obsługowe, a niestety wady są dosyć konkretne. Sprzęt oferuje jednak bardzo dobry poziom w każdej funkcji, a możliwości jest jeszcze więcej – tylko część udało się sprawdzić w niniejszym tekście. Bogata funkcjonalność rekompensuje po części niedostatki w kwestii obsługi.

essence3
Swoją drogą, wizja audiofilskiego sprzętu od komputerowego producenta jest bardzo ciekawa i kusząca. Asus postawił na charakter dźwięku, podkreślanie walorów muzyki, specyficzne kreowanie bezpośredniej sceny, ale w wielu elementach nie jest audiofilski. Oferuje konkretne pakowanie i wyposażenie sprzętu, nie dąży do minimalizacji i okrajania funkcjonalności. Do tego specyfikacja, zastosowane elementy oraz pomiary nie są tajemnicą. To się ceni, często brakuje mi tego w innych hi-endowych sprzętach, dostarczanych w szarym kartonie, bez kabla zasilającego, owiane tajemnicą – Asus gra w otwarte karty.

Cena Essence III wydaje się zaporowa, szczególnie biorąc pod uwagę komputerowy rodowód producenta. Trzeba jednak pamiętać, że Essence III to przetwornik, DAC/AMP, wzmacniacz słuchawkowy, przedwzmacniacz, ma wyjścia zbalansowane liniowe i słuchawkowe, pełno złącz. Jeśli potrzeba tak rozbudowanego comba, to cena wydaje się już bardziej przystępna, zwłaszcza gdy zsumuje się koszt oddzielnie kupowanych urządzeń pełniących poszczególne funkcje.


rek

dla Asus Essence III


Zalety:
+ świetny design
+ wzorowe wykonanie
+ wyjątkowa funkcjonalność
+ bogate wyposażenie
+ bardzo dobry w każdej funkcji – brzmienie oscylujące wokół gęstości, ciepła, muzykalności z mocną średnicą, uwypuklonymi niskimi tonami, mocno rysowanym dźwiękiem (dla fanów podkoloryzowanego przekazu)


Wady:
– opóźnienia przy dedykowanych sterownikach
– powolna praca układu i pomniejsze wady obsługowe
– kiepska czytelność diod, podpisów elementów interfejsu
– przeciętne rozmieszczenie złącz
– niewygodny, za duży i kiepsko wykonany pilot (brak regulacji głośności wzmacniacza słuchawkowego)

Sprzęt dostarczył:


Sprawdź aktualne ceny

REKLAMA
fibae

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here